Chłopak zmęczony dniem od razu poszedł do łóżka lecz reszta
dalej krzątała się po kuchni.
- Mamo? – zapytała nagle Rydel. – Myślisz, że już zasnął?
- Ty się nie martw o Rocky’ego , tylko dzwoń do Susy i powiedz,
że za godzinę przywieziemy jej tort i serpentyny w sprayu.
- Zaraz zadzwonię.
- Tak właściwie. – zaczęła Kelly. – Czyj był ten pomysł z
niespodzianką?
- Jak to czyj? – zdziwił się Ell. – Oczywiście, że Susy.
- No tak. Wiecie co mnie dziwi? – zapytała z uśmiechem, a po
usłyszeniu krótkiego „co”, dodała – Że oni nie są jeszcze razem.
- Kelly słonko, zastanawiamy się już nad tym od momentu, w
którym nam ją przedstawił. – zaśmiała się Stormie.
- Susy powiedziała, że na nas czeka, a jak przyjedziemy, to
obgadamy całą sprawę z niespodzianką. – odparła Rydel wchodząc do kuchni.
Tak jak się umawiały, godzinę później wszyscy byli już u
blondynki. Dziewczyna powitała ich z wielkim uśmiechem i zaprosiła do domu.
Wzięła od Stormie ciasto i włożyła do lodówki.
- Już wam wszystko wyjaśniam. – uśmiechnęła się. – Więc
najlepiej będzie jak będziemy udawać, że nie pamiętamy o jego urodzinach.
- Mam udawać, że nie pamiętam o urodzinach syna? – zlękła
się Stormie.
- Spokojnie, to będzie tylko udawanie. Zrobi mu się przykro,
a wtedy będzie wielka niespodzianka u mnie.
- Ale jak? – zapytała zdziwiona Rydel.
- Dobra słuchajcie. Rocky ma wpaść do mnie o 17. Nie
powinien się spóźnić co będzie dobre. Wtedy ja go zagadam odnośnie urodzin i
tak dalej, i wtedy jest wasza rola. Wejdziecie do domu od strony tarasu, około
17:30. Zostawię wam otwartą furtkę. Schowacie się gdzieś za meblami w dużym
pokoju, czy cokolwiek. Oczywiście zabierzcie ze sobą serpentynę, którą zostawię
przed wejściem. Przyprowadzę go na dół, a wtedy wyskoczycie z serpentynami i
krzykniecie „niespodzianka”. Pójdziemy po tort i takim cudem będą to jego
najlepsze urodziny. – rozmarzyła się Susy.
Reszcie bardzo spodobał się ten pomysł i nie mogli doczekać
się już miny Rocky’ego. Czule pożegnali się z pomysłodawczynią i pojechali do
domu.
**************
Susy obudziła się o dwunastej. Wyspała się, żeby być
wypoczęta na urodzinach przyjaciela. Poszła wziąć relaksującą kąpiel, na którą
zeszła jej godzina. No tak, teraz strój. Grzebała przy szafie jakieś 2 godziny
nie mogąc zdecydować się, na coś konkretnego. Znalazła śliczną czerwoną
sukienkę, na ramiączka, która nie wyglądała zbytnio oficjalnie, o co
dziewczynie chodziło. Nie chciała aby Rocky się domyślił. Ogarnęła się i
wszystko uszykowała. Do niespodzianki została tylko godzina.
********
Rocky wstał rano bardzo szczęśliwy, ciesząc się z
dziewiętnastych urodzin. Zszedł na dół, myśląc, że jak co roku zostanie
powitany górą życzeń urodzinowych, ale nie tym razem. Stormie jak co dzień
przywitała go porannym buziakiem w policzek, a reszta zwykłym cześć lub
uśmiechami. Był załamany. Zapomnieli. Nie mógł w to uwierzyć. Poszedł pograć z
chłopakami w kosza, a kiedy nastała 16 wykąpał się. Zajęło mu to około 40
minut.
- Wychodzę, do Susy. – rzucił chłopak trzaskając drzwiami.
Uznał, że pójdzie pieszo. Chciał wyładować swoje
zdenerwowanie. Jak oni mogli zapomnieć. Równo o 17 był pod drzwiami blondynki.
Kiedy dziewczyna usłyszała pukanie, szybko poszła po jedną puszkę serpentyny i
schowała się za kanapą.
- Proszę! – krzyknęła dosyć głośno, aby chłopak usłyszał.
Brunet pociągnął za klamkę i wszedł do środka. Rozejrzał się
po domu, zajrzał do kuchni ale dziewczyny nigdzie nie było. Poszedł do salonu.
- Susy? Gdzie ty jesteś?
Dziewczyna nagle wyskoczyła zza kanapy i spryskała Rocky’ego
serpentyną.
- Co jest?! – krzyknął
- Niespodzianka, głupku. – zaśmiała się. – Wszystkiego
najlepszego!
- Ooo nie. – uśmiechnął się, a na sercu zrobiło mu się lżej.
Jednak ktoś pamiętał. – Nie ujdzie ci to na sucho.
Dziewczyna zaczęła uciekać, a on ruszył w pogoń za nią,
kiedy ją złapał zabrał jej serpentynę i ona również została przez niego
opryskana. Ta jednak szybko mu ją zabrała i spryskała mu twarz. Znów zaczęła
uciekać, a on oczywiście poleciał za nią. Ganiali się po całym domu z
serpentyną około pół godziny. W końcu złapał ją w talii, na środku salonu,
wyrwał jej z rąk puszkę serpentyny i rzucił ją na kanapę. Ta nie mogła opanować
śmiechu, ale kiedy w końcu spojrzała w jego roześmiane oczy, na twarzy pozostał
jej tylko uśmiech. I kawałek serpentyny, który Rocky właśnie ściągnął. Patrzyli
sobie w oczy, a Rocky postanowił spróbować jeszcze raz. Z uśmiechem na twarzy
zaczął schylać się do pocałunku, znowu byli tak blisko. Czuli swoje oddechy,
dzieliły ich już tylko milimetry. Nagle jednak poczuli na sobie coś mokrego.
- NIESPODZIANKA!
Najróżniejsze kolory serpentyny wystrzeliły z osiemnastu
puszek. Para była cała w tym śmiesznym świństwie. Dziewczyna otworzyła oczy pod
stertą serpentyny, a kiedy zobaczyła, że brunet się uśmiecha, zarzuciła mu się
na szyję.
- Wszystkiego najlepszego Rocky. – wyszeptała mu do ucha.
- Jesteś najlepsza. – również wyszeptał, po czym przytulił
dziewczynę tak mocno, że straciła grunt pod stopami.
Kiedy już ją postawił, wygrzebał się spod serpentyny i
poszedł uściskać swoją rodzinę, która teraz zarzuciła go życzeniami
urodzinowymi. Susy wykorzystała okazję i szybko czmychnęła do kuchni, po czym
wyszła z niej niosąc tort czekoladowy z zapalonymi świeczkami i śpiewając „Sto
lat”. Wszyscy się przyłączyli, a po skończonej piosence, chłopak pomyślał
życzenie i zdmuchnął świeczki. Rozpętały się brawa i krzyki.
- Dziękuję wam! Zdecydowanie najlepsze urodziny w całym,
moim życiu. – powiedział prawie ze łzami w oczach i zaczął kroić tort.
Rozdał każdemu po kawałku i sam spróbował. Od razu rozpoznał,
że to ciasto mamy i Rydel. Było naprawdę przepyszne. Kiedy skończyli jeść, Susy
wyniosła talerze do zlewu i żwawym krokiem wróciła do przyjaciół.
- Czyj był ten pomysł? – zapytał uśmiechnięty Rocky.
Momentalnie wszystkie palce zostały skierowane na
siedemnastolatkę, która tylko nieśmiało się uśmiechnęła. Brunet natychmiast do
niej podbiegł podniósł ją i zakręcił w powietrzu.
- Dziękuję. – powiedział, gdy w końcu ją postawił.
- Nie ma za co. Dziewiętnaście lat ma się tylko raz. –
uśmiechnęła się a chłopak przytulił ją najmocniej jak tylko umiał.
Impreza trwała w najlepsze, kiedy Susy niespodziewanie
wyszła do swojego pokoju. Chłopak natychmiast pobiegł za nią na górę.
- Stało się coś? – zapytał lekko uchylając drzwi.
- Nie. – uśmiechnęła się. – Mam coś dla ciebie.
- No nie wierzę. - zadziornie się uśmiechnął. – Susanne
Margaret Coben, urządziła mi przyjęcie i jeszcze coś dla mnie ma?
- Chodź tutaj. – powiedziała i wzięła z półeczki małe
pudełeczko.
Chłopak stanął zaraz naprzeciwko niej.
- Długo się zastanawiałam co ci kupić i uznałam, że to
będzie odpowiednie. – wręczyła mu prezent, a on tylko się uśmiechnął. – Na co
czekasz? Otwórz go.
Brunet podniósł wieczko pudełka i ujrzał czarną, owalną
bransoletkę, z kawałkiem srebrnej blaszki, na której była grawerka: „S.M.C. + R.M.L.” .
Chłopak po zobaczeniu grawerki, od razu skojarzył, że to ich inicjały.
Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i spojrzał na dziewczynę zaszklonymi
oczami.
- No i? – zapytała zniecierpliwiona. – Podoba ci się?
- Nawet nie wiesz jak. – odpowiedział i mocno ją uściskał.
Ona zarzuciła mu ręce, na szyje i znowu poszybowała do góry, ponieważ Rocky ją
podniósł. Postawił ja na ziemi i natychmiast założył bransoletkę. Znowu się
uśmiechnął, a w policzkach ukazały się boskie dołeczki.
- Dziękuję. Dziękuję ci za wszystko. – popatrzył jej w oczy.
- Nie ma za co. To twoje urodziny, należało ci się. –
uśmiechnęła się. – A teraz wracajmy do gości. Będą się niecierpliwić.
- Pewnie. – uśmiechnął się jeszcze mocniej i wyciągnął do
dziewczyny rękę. Ona splotła ją ze swoją i razem zeszli na dół.
Resztę wieczoru śmiali się, rozmawiali, kończyli tort i
oczywiście Rocky rozpakowywał prezenty. Może nie były jakieś super, ale on to
rozumiał. Rodzice mieli teraz mnóstwo wydatków związanych z trasą i jeszcze na
dodatek ta pralka. W każdym bądź razie Rocky, od rodziców otrzymał nowe
convers’y, od Rydel kolejny wisiorek, od Ross’a i Ryland’a grę video, od Ell’a
i Kelly nowe koszulki, które kiedyś sobie upatrzył, a od Riker’a i Emily więcej
zielonych bransoletek. Wszystkie prezenty bardzo mu się spodobały. Ale
najbardziej zadowolił go ten od Susy. Będzie dbał o tą bransoletkę jak o żadną
inną. W końcu nieubłaganie zbliżyła się godzina 11 i trzeba było się zbierać do
domu. Wszyscy się pożegnali, a Rocky
jeszcze raz uściskał Susy i chyba już po raz setny podziękował za prezent, i
zorganizowanie całego przyjęcia. Ona tylko jak zwykle zarzuciła mu ręce na
szyję i po chwili obracała się w powietrzu razem z Rocky’m. Kiedy wszyscy
wyszli dziewczyna walnęła się na łóżko i od razu zasnęła.
*********
Lynch’owie weszli do domu, pożegnali Kelly oraz Ratliff’a i
oznajmili, że mają dla jubilata jeszcze jedną niespodziankę. Chłopak był tak
podekscytowany, że nie mógł ustać w miejscu. Rydel zawiązała brunetowi oczy
jakimś szalikiem i zeszli na dół do piwnicy. Kiedy już tam byli, siostra zdjęła
opaskę i wszyscy naraz wykrzyknęli niespodzianka. Przed sobą, Rocky miał
zupełnie nową i całą białą gitarę. Trochę się skrzywił, ponieważ była biała,
ale i tak byłą świetna. Miał nową gitarę i to go strasznie cieszyło.
- Będziesz mógł z nią robić co chcesz. – powiedziała
uradowana Stormie. – Możesz po niej malować, podpisać się, cokolwiek. Po prostu
sam ją przyozdobisz.
Chłopak zarzucił się mamie na szyję i delikatnie popchnął ją
w stronę reszty rodziny, aby uściskać ich również. Później ściskali się
wszyscy. Chłopak natychmiast ją podłączył i zaczął wymyślać jakąś zwariowaną
solówkę. Chłopacy zaraz się dołączyli, Riker wziął gitarę, a Ross zaczął walić
w bębny. Po długich nawoływaniach Rydel podłączyła swój keyboard i również
zaczęła na nim grać. To był naprawdę świetny kawałek. Rock rozwalał ściany
piwnicy, ale oni się nie przejmowali. W końcu to były urodziny Rocky’ego.
Ryland szybko poleciał po aparat i zaczął pstrykać zdjęcia. Przypomniały im się
stare czasy. Początki R5. To było coś. Teraz są znani prawie na całym świecie.
Czas tak szybko mija. Przez te 4 krótkie lata, zdobyli światową sławę. Wciąż
nie mogli w to uwierzyć. A tak naprawdę wszystko zaczęło się w piwnicy. Daleko
stąd. Skończyli grać, uściskali rodziców i rozeszli się do swoich pokoi. Rocky
długo wpatrywał się w bransoletkę od Susy. Nagle go olśniło. Już wiedział co
kupić jej. Już wiedział co ona dostanie na urodziny. Tak, to będzie to. Na
pewno jej się spodoba. Z tą myślą w końcu zasnął.
Heeej :) teraz ja dodaję rozdział :D był on napisany tyle temu, że właściwie nie pamiętam o czym to jest. przeczytałam początek i tak kojarzę mniej więcej, ale reszty to w sumie nie xD ale jak blog ma mało wejść to się szczerze nie chce na niego dodawać... co tu pisać, mamy nadzieję, że rozdział się podoba i zachęcamy do komentowania :)
Heeej :) teraz ja dodaję rozdział :D był on napisany tyle temu, że właściwie nie pamiętam o czym to jest. przeczytałam początek i tak kojarzę mniej więcej, ale reszty to w sumie nie xD ale jak blog ma mało wejść to się szczerze nie chce na niego dodawać... co tu pisać, mamy nadzieję, że rozdział się podoba i zachęcamy do komentowania :)