1/25/2014

7. "Koncert to czas, który jednoczy ludzi."

Rocky, Ross i Ryland wrócili z wesołego miasteczka jak zwykle ubawieni po pachy. Powitała ich cała rodzina pytając jak było. Po skończonych śmiechach i wygłupach, cała rodzina poszła spać. Rocky jednak dalej myślał o Susy. W końcu zmęczony dniem zasnął.
*********
Następnego dnia, po skończonych zajęciach, na Susy jak zwykle czekał Rocky. Później poszli do niego do domu i spędzili tam cały dzień. Przez ten czas stali się naprawdę świetnymi przyjaciółmi. Chociaż i tak coś do siebie czuli. Tak minął cały październik i nastał jego ostatni dzień. 31 października, Halloween. Zespół miał akurat wtedy koncert. Rocky postanowił, że zaprosi na niego Susy. Był w LA, więc powinna przyjść. Kiedy już wyszła z zajęć, uściskał ją na powitanie.
- Hej. – powiedział uśmiechając się.
- Hej. – odpowiedziała wesoło.
- Mam dla ciebie propozycję. – uniósł dwukrotnie brwi.
- Ach tak? No to słucham. – zadziornie się uśmiechnęła.
- Co ty na to, abyś poszła ze mną dzisiaj na koncert?
- Czyj koncert?
- Mój. – zaśmiał się.
- No nie wierzę, Rocky Mark Lynch zaprasza mnie na swój koncert. Lecę powiedzieć koleżankom, będą mi zazdrościć. – zażartowała.
- Czyli co? Masz koleżanki, które mnie uwielbiają?
- A i owszem.
- To może dasz mi ich numer, a ja wyciągnę je gdzieś na obiad?
- Ej! – uderzyła go w ramię.
- Żartowałem. – zaśmiał się. – To co? Zgadzasz się?
- A mam jakiś wybór?
- Nie?
- To ok. – powiedziała z uśmiechem, wzięła chłopaka pod rękę i razem ruszyli do niego.
Zespół powoli zaczynał próbę, ale wciąż czekali tylko na Rocky’ego. Kiedy już weszli Susy, rzuciła szybkie cześć w stronę zespołu, nie chcąc im przeszkadzać, oraz uściskała Emily i Kelly, które już siedziały na kanapie. Susy miała być po raz pierwszy na ich koncercie, więc dziewczyny postanowiły opowiedzieć jej jak to jest. Zaczęli grać. Pierwsze było ”Fallin’ For You”. Kiedy Rocky zaczął śpiewać, Susy od razu się rozmarzyła w jego głosie. I to typowe pokazywanie palcem na refrenie. Jejku było cudownie. Kiedy próba w końcu się skończyła, trzeba było lecieć na szybki soundcheck. Dziewczyny dostały wejściówki za kulisy i pomogły przygotować się Rydel, Włosy, Make – Up, te sprawy. Niedługo później wszyscy byli gotowi, a na zewnątrz było już słychać multum ludzi. Wrzaski, śmiechy i nawoływanie było czymś bardzo przyjemnym. Zbliżała się godzina występu, więc ochroniarze zaczęli wpuszczać roześmianych fanów do środka. Na początku, podczas końcowego podłączania sprzętu, obyło się Q&A, gdzie fani mogli się czegoś dowiedzieć, o zespole. Susy była tym wszystkim zachwycona, już wiedziała dlaczego ich fani to R5Family. Naprawdę zachowywali się jak jedna, wielka rodzina.
- Ok, więc teraz, może… Ty! – wskazał Rocky palcem na dziewczynie stojącą w tłumie, niedaleko sceny.
- Wiem, że to może być osobiste pytanie, ale sądzę, że dużo fanów się nad tym zastanawia. – powiedziała uśmiechnięta. – Rocky, czy masz dziewczynę?
Na to pytanie Susy, podobnie jak i Rocky osłupieli z wrażenia. Dziewczyna z jednej strony chciała usłyszeć odpowiedź, ale z drugiej trochę się jej bała. Riker widząc, reakcję brata chciał go trochę wyratować.
- Słuchaj, sądzę, że to może…
- Nie. – przerwał mu Rocky z uśmiechem. – Ale mam przyjaciółkę, na której bardzo mi zależy.
Susy się uśmiechnęła, a Rocky odwrócił się w jej stronę i puścił oczko. Zaczął się koncert, zespół bawił się na scenie razem ze swoimi fanami, a dziewczyny śpiewały każde słowo piosenki razem z nimi zza kulis. Koncert minął niespodziewanie szybko i nadszedł czas końcowego zdjęcia. Chłopakom było tak gorąco, że ściągnęli koszulki. Kiedy mieli się już ustawić, Riker z Ell’em szybko pobiegli za kulisy po swoje dziewczyny, aby one również były na zdjęciu. Tłumy fanek zaczęły piszczeć na ich widok, co bardzo zdziwiło Susy, bo na innych koncertach, dziewczyny członków zespołu pewno zostały by wygwizdanie. No ale to przecież była rodzina. I jeżeli oni byli szczęśliwi to fani również. Rocky uśmiechnął się do Susy, a ona dała mu do zrozumienia, że nie musi być na zdjęciu. Chłopak jednak szybko do niej podbiegł, i pociągnął za rękę. Dziewczyna jednak się zaparła i nie chciała wyjść na scenę.
- Wiesz, że nie pozostawiasz mi wyjścia. – powiedział uradowany.
- Jakiego wyjścia? Co ty chcesz zrobić?
Chłopak szybko przerzucił sobie dziewczynę przez ramię i wybiegł z nią na scenę. Fanki zaczęły piszczeć, a Susy tylko się śmiała. Rocky odwrócił się przodem do fanów tak aby dziewczyna była widoczna na zdjęciu, a on odwrócił się tylko twarzą. Chłopcy zrobili to samo, a że Ross i Rydel byli jako jedyni bez pary, to chłopak ją podniósł i teraz wszyscy tak stali. To było ujęcie pierwsze. Na drugim wszyscy już przyjęli normalne pozycje. Zespół jeszcze raz się ukłonił i przyszedł czas na zdjęcia z fanami. Dziewczyny usunęły się z pola widzenia i uważały aby nie wpaść, na nadgorliwe fanki dopytujące się o ich chłopaków. Po zdjęciach, wszyscy spotkali się w samochodzie.
- Byliście świetni! – krzyknęła Susy z entuzjazmem.
- No patrz a tak się stawiałaś. – opowiedział rozbawiony Rocky.
- Oj tam, ważne, że przyszłam co nie? – zapytała uśmiechnięta.
- Nawet bardzo. – przytulił ją. – Ale chyba poszłoby nam lepiej, gdybyś tam nie stała.
- Ach, tak? Zobaczymy. Następnym razem nie pójdę. – splotła ręce na piersi, udając obrażoną.
- Przecież żartowałem. – uśmiechnął się z tymi boskimi dołeczkami, którym Susy nie mogła się oprzeć.
- Wiem. – zaśmiała się.
Reszta wymieniła znaczące spojrzenia i pojechali do domu. Tam przywitały ich oczywiście dekoracje Halloween’owe. Weszli do domu i po dosłownie dwóch minutach zadzwonił dzwonek. Rocky otworzył drzwi i podał dzieciakom trochę cukierków. Tak było przez resztę wieczora. Kiedy było już po północy Susy musiała iść do domu. Rocky jak zwykle zaproponował, że ją odwiezie. Po dziesięciu minutach byli już pod domem dziewczyny. Odprowadził ją pod same drzwi.
- To co do jutra? – zapytał uśmiechnięty.
- Pewnie. – rzuciła mu się na szyję i wyszeptała – Wpadnij do mnie jutro około 17.
- Ooo, będzie coś specjalnego?
- Zobaczysz. – uśmiechnęła się zadziornie. – Do jutra.

- Do jutra. – pocałował ją w policzek.


Welcome, Welcome! Matko, muszę przystopować z Igrzyskami >__< Chociaż wątpię, czy to jest w ogóle możliwe <3 To jest tak zajebista trylogia i jeszcze te filmy *o* Normalnie jestem tak najarana na Kosogłosa, że nie wiem, czy wytrzymam do 21 listopada :c Kto się jara Igrzyskami tak samo jak ja? <3 Normalnie kocham Peetę i Katniss razem, są tacy słodcy. Jen i Josh tak cudownie odgrywają ich role, w ogóle są tak cudowni razem, że normalnie adjbjusdbvcasjh *.* Tylko szkoda, że Josh jest taki niski, ale to nic i tak jest idealny i cudowny <3 Dobra, chyba się trochę za bardzo wczułam :P Wracając do rozdziału. Sooo, jest taki krótki, ponieważ zbliża się bardzo ważny dzień w opowiadaniu i mam nadzieję, że wiecie jaki^^ :D Chciałam zostawić wszelkie szczegóły na następny rozdział :D W każdym bądź razie chciałam przeprosić, za to, że znowu dodajemy jakoś po miesiącu, ale wystąpiły u mnie małe kompikacje zdrowotne i ledwo co chodzę, więc na dodawanie rozdziałów nie mam za dużej ochoty :/ Tak, czy inaczej teraz to tylko "byle do ferii", chociaż ja już je mam :P W sensie, zaczynają się za tydzień, ale ja już nie chodzę do szkoły, bo nie mam jak. Rozpisałam się troszkę >___< No cóż, dziękuję, że dalej jesteście z nami (chociaż za dużo was nie ma :| ) i zapraszam do czytania oraz komentowania. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba :) "May the odds be ever in your favor" Igrzyska <3 <3 <3 Dobra, już się zamykam xD Miłego ;)

1/05/2014

6. "'Cause I've got you to make me feel stronger, When the days are rough and an hour seems much longer. Yeah, when I got you, Oh, to make me feel better. When the nights are long they'll be easier together"



 ***********
 U chłopców panował wielki chaos. Krzyki, śmiechy i syf w pokoju.
- Ross? - zapytał nagle Ryland zatrzymując grę na konsoli.
- Hmm? - blondyn nawet się na niego nie spojrzał.
- Myślisz, że Rocky i Susy są razem?
- Myślę, że mogą być. - odpowiedział bez zaangażowania.
- Co ty taki nie w sosie? Nie lubisz jej?
- Nie o to chodzi. -odpowiedział zmieszany.
- To o co?
- Nie wiem. Nie chcę o tym gadać.
- Myślisz, że znajdziemy kiedyś tę naszą jedyną?
- Nie wiem, człowieku włączaj tę grę, chcę pograć. - zdenerwował się Ross.
Ryland skończył temat i włączył grę. Po chwili znowu zaczęli krzyczeć i śmiać się.
***********
Rocky siedział na łóżku, kiedy Susy weszła do pokoju. Miała na sobie tylko szlafrok i od razu się zarumieniła, widząc na sobie jego wzrok.
- To ja może wyjdę. - zaproponował. - Siedź. Pójdę po jakieś ciuchy do Rydel i wrócę ok?
- Ok. - uśmiechnął się.
Wyszła z pokoju i skierowała się do blondynki. Zastała ją przed komputerem.
- Delly, pożyczysz mi jakieś ciuchy?
- Jasne. - odpowiedziała z uśmiechem i podała jej ciemne rurki oraz różową bluzkę. - Może być?
- Pewnie, dziękuję. - odparła z uśmiechem.
- To co, jest coś między wami? - zapytała Rydel z zadziornym uśmieszkiem.
- Słucham?
- Susy nie udawaj, czujecie coś do siebie. To widać.
- Nie sądzę. - odpowiedziała z uśmiechem. - A teraz mi wybacz, pójdę się przebrać.
Wyszła z pokoju i udała się do łazienki. Przebrała, ogarnęła i poszła do pokoju Rocky'ego. Usiadła obok niego na łóżku i jak zwykle zaczęli rozmawiać, śmiać się i wygłupiać. Blondynka czuła się już znacznie lepiej, a uśmiech na twarzy bruneta sprawiał, że była kompletnie wyleczona. Ze wszystkich zmartwień oraz chorób.
************
- Riker, wróć do łóżka. - powiedziała proszącym głosem Emily.
- Idę. - odpowiedział i położył się obok.
Emily wtuliła się w chłopaka, a on objął ją ramieniem i czule pocałował w czoło. Dziewczyna się uśmiechnęła i mocniej przytuliła chłopaka.
- Stało się coś? - zapytała po chwili, kiedy Riker się zamyślił.
- Nie, nic. - uśmiechnął się.
- Kotku. Przecież widzę, że coś nie tak. - pogładziła ręką jego nagi tors.
- No dobra. Chodzi o Rocky'ego.
- A co z nim nie tak?
- Wydaje mi się, że się zakochał.
- w Susy?
- Tak.
- To źle?
- Nie tylko... Wiesz co? Nie gadajmy o tym teraz. - powiedział, uśmiechnął się i popatrzył jej w oczy.
Po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Wiesz, że muszę niedługo wracać, prawda? - zapytał blondyn po chwili.
- No wiem, wiem. - powiedziała i jeszcze mocniej go przytuliła.
- Człowieku, jak będziesz mnie tak ściskać, to ja nie wiem czy dożyję jutra. - zaśmiał się.
- Dożyjesz. - uśmiechnęła się i zwolniła uścisk. - Nie mogę cię stracić.
- I nie stracisz. - pocałował ją i wstał z łóżka.
- A teraz muszę iść. A ty pójdziesz ze mną.
- Taak? - przysunęła się do niego.
- Tak. - objął ją w pasie.
- A co ja będę z tobą robiła? - zarzuciła mu ręce na szyję.
- No nie wiem, nie wiem. - uśmiechnął się. - Wszystko.
- To mi się podoba. - odwzajemniła uśmiech.
Stali tak jeszcze chwilkę, patrząc sobie w oczy. Później zaczęli się szykować, ponieważ zostali zaproszeni na obiad.
**********
- Czyli co?
- Co, co? - zapytała Susy z uśmiechem, patrząc Rocky'emu w oczy.
- Co chcesz teraz robić? - uśmiechnął się.
- Nie wiem. - wstała z łóżka. - Może po prostu, się przejdziemy?
- Po pierwsze to mama cię nie wypuści. - wstał, stanął na przeciwko niej i wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu. - A po drugie, nie wiem czy zwykły spacer by mnie zadowolił.
Dziewczyna uniosła jedną brew do góry.
- A co by cię zadowoliło? - chłopak zaczął się do niej zbliżać.
- Może to. - uśmiechnął się i zaczął schylać twarz do pocałunku.
Nagle do pokoju weszła roześmiana Emily, a para od siebie odskoczyła.
- Jaa... - zawahała się. - Nie chciałam przeszkodzić. Ja tylko chciałam zostawić torbę.
- Nie przeszkodziłaś. - odpowiedziała Susy uśmiechając się.
- To dobrze. - odetchnęła z ulgą. - Tak przy okazji Stormie woła na obiad.
Emily zeszła pierwsza, a Rocky patrzył na nią wzrokiem mordercy. Znowu ktoś im przeszkodził! Miał ochotę zamknąć teraz pokój na klucz i w końcu pocałować blondynkę. Ta niestety wyszła już na korytarz, a on dalej stał bezczynnie na środku pokoju. Odwróciła się, kiedy nie słyszała kolejnych kroków za sobą.
- Idziesz? – zapytała, zatrzymując się.
Rocky dalej stał i jedyne co zrobił to delikatnie się uśmiechnął. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, wróciła się do pokoju i złapała go za rękę.
- No chodź już. – pociągnęła go za sobą.
Zeszli na dół. Susy dalej trzymała bruneta za rękę. Weszli tak do kuchni, a spojrzenia całej rodziny padły tylko na ich splecione ręce, które po tej akcji od razu się rozplotły. Usiedli przy stole i obiad podobnie jak śniadanie odbył się w wesołej atmosferze. Wszyscy żartowali i siedzieli przy stole bardzo długo. Jakoś około 19 wszyscy odeszli od stołu. Stormie uznała, że nie opłaca się robić kolacji, więc zaproponowała wieczór filmowy z różnymi przekąskami. Każdemu ten pomysł się spodobał, więc udali się do salonu w celu wybrania filmu. W kuchni zostały tylko Susy, Stormie i Rydel. Tym razem dziewczyna uznała, że pomoże im sprzątać, chociaż tak mogła się odwdzięczyć za gościnę. Szybko uwinęły się ze zmywaniem i poszły do salonu. Okazało się, że chłopcy razem z Emily wybrali genialny horror, którego muszą natychmiast zobaczyć. Po takim argumencie dziewczyny nie miały nic do gadania. Stormie skoczyła jeszcze na chwilę po przekąski, a po powrocie usiadła obok Marka na kanapie. Rydel obok Ross’a, Ryland’a, Riker’a i Emily na podłodze, a Susy również na kanapie zaraz koło Rocky’ego. Nie lubiła horrorów, ale cóż zrobić, chłopcy musieli go zobaczyć. Film się zaczął, a Rocky skorzystał z okazji i przeciągnął się. Jego ręka wylądowała zaraz na ramieniu Susy, co jej nie przeszkadzało. Zniżyła się tylko trochę i oparła głowę na jego ramieniu. Na ten widok, reszta rodziny tylko wymieniła znaczące spojrzenia i uśmiechy. W każdych strasznych momentach Susy wtulała się w Rocky’ego zamykając oczy, a on tylko mocniej ją przytulał. Kiedy film się skończył chłopacy powtarzali jaki to był świetny i w ogóle. Siedemnastolatka jednak dalej się bała. Choć z każdą chwilą w ramionach bruneta coraz mniej.

- Słuchajcie odnośnie spania. – odezwała się w końcu Stormie. – Susy będziesz spać z Rydel dobrze?
- Pewnie. – odpowiedziała z uśmiechem i kątem oka zobaczyła naburmuszoną minę Rocky’ego.
Siedzieli tak jeszcze przez chwilę i rozeszli się do pokoi. Dziewczyny szybko się przebrały i poszły spać. To samo zrobiła reszta rodziny. Rocky natomiast długo nie mógł zasnąć. Kręcił się z boku na bok i rozmyślał o Susy. W końcu ubrał się ciepło i wziął z szafy jeszcze jedną bluzę. Wszedł po cichutku do pokoju Rydel i delikatnie potrząsnął Susy, aby się obudziła. Dziewczyna jak tylko go zobaczyła, pomyślała, że to jakiś duch czy coś. Chciała zacząć krzyczeć, ale on szybko zasłonił jej usta dłonią i wyszeptał:
- To tylko ja. Nie mogłem zasnąć. Pójdziemy się przejść?
Kiedy usłyszała jego głos przeszły ją ciarki. Ściągnęła jego rękę ze swoich ust i się uśmiechnęła.
- O tej godzinie? – wyszeptała.
- Żyje się tylko raz prawda? – wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
- Prawda.
Wstała z łóżka i razem z Rocky’m wyszli z domu. Chłopak okrył ją swoją bluzą, złapał za rękę i poszli przed siebie ciemną ulicą. Po godzinie spaceru, powoli zaczęło robić się jasno. Para uznała, że trzeba zbierać się do domu, aby reszta nie zauważyła ich nieobecności. Szybko i po cichu wkradli się do pokoju Rydel. Stanęli na środku i spojrzeli sobie głęboko w oczy. Rocky delikatnie się przysunął i zdjął z ramion blondynki swoją bluzę. Złapał w ręce twarz dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Uśmiechnęła się. Zaczął się schylać do pocałunku, nagle usłyszeli cichy śmiech Rydel. Szybko od siebie odskoczyli, a dziewczyna się obudziła.
- Rocky? Co wy tu odwalacie? – zapytała zaspana.
- Nic, przyszedłem po bluzę. – wymigał się.
- Po bluzę? Do mojego pokoju?
- Tak zostawiłem ją u ciebie.
- Ale, że u mnie w pokoju?
- Rydel jesteś śpiąca, nie pamiętasz takich szczegółów. – wytłumaczył. – Lepiej idźcie spać. Rano będziecie nieprzytomne.
- Dobry pomysł. – uznała blondynka i znowu zanurzyła się w miękkiej poduszce.
- Dobranoc Rocky. – powiedziała zawiedziona Susy i wspięła się na palce, aby pocałować bruneta w policzek. – Lepiej już idź.
- Dobranoc. – odpowiedział również zawiedziony i wyszedł z pokoju.
Następny dzień minął podobnie do poprzedniego, czyli jak zwykle w rodzinnej i wesołej atmosferze. Tym razem Susy nie mogła zostać do wieczora, bo była już niedziela, a ona chciała się przygotować na kolejne zajęcia. Pożegnała się z całą rodziną, chcąc już wyjść, ale Rocky zaproponował, że ją odwiezie. Chłopcy, korzystając z okazji tego, że Rocky ma samochód, natychmiast wykrzyczeli, że chcą do jakiegoś wesołego miasteczka się zbawić. Brunet musiał się na to zgodzić. Wyszli z domu, chłopak zasiadł na miejscu kierowcy, obok niego Susy, a Ross i Ryland z tyłu. Zawiózł Susy pod dom.
- Czyli co? – zapytała z uśmiechem. – Do zobaczenia?
- Do zobaczenia. – odparł uśmiechnięty i delikatnie pocałował ją w policzek.
Ross i Ryland wymienili znaczące spojrzenia.
- Trzymajcie się chłopaki. – rzuciła wesoło w ich stronę i wyszła z samochodu.
Pomachała im jeszcze na pożegnanie i weszła do domu. Szybko poszła się wykąpać i wyjęła notatki. Zaczęła się uczyć, ale jedyną rzeczą jaka tkwiła jej w głowie, był Rocky. Nie mogła wyrzucić go ze swoich myśli. W końcu po kilku godzinach siedzenia nad notatkami, uznała, że jest już nauczona. Poszła się przebrać i zmęczona dniem oraz nauką szybko zasnęła. 




Hmmm, co tu dużo mówić. Może zaczniemy od wyjaśnień. A więc tak wracamy po dłuuuuuuugiej przerwie. Pytanie: Dlaczego zniknęłyśmy? A więc macie odpowiedź. Teoretycznie uznałyśmy, że nasz blog, że tak powiem, jest słaby i nie ma co go dalej ciągnąć. Brak komentarzy, mała liczba wyświetleń. Jak to ująć, życie :p Nie, ale tak na poważnie. Uznałyśmy, że pewnie lepiej by go zakończyć, z tego względu, iż okazał się być lekką klapą. Dlatego przestałyśmy dodawać kolejne rozdziały. Aż w końcu zaskoczenie, bo jednak podczas naszej nieobecności, ktoś odwiedzał naszego bloga i czytał nasze wypociny. Drugą sprawą był też kompletny brak czasu, ale to już zostawmy na innym torze. Cóż, nie będę się więcej rozpisywać, bo to chyba nie będzie miało większego sensu. Także życzę miłej lektury i jak zwykle liczymy na wszelkie komentarze :)

~ Iga