***********
U chłopców panował
wielki chaos. Krzyki, śmiechy i syf w pokoju.
- Ross? - zapytał nagle Ryland zatrzymując grę na konsoli.
- Hmm? - blondyn nawet się na niego nie spojrzał.
- Myślisz, że Rocky i Susy są razem?
- Myślę, że mogą być. - odpowiedział bez zaangażowania.
- Co ty taki nie w sosie? Nie lubisz jej?
- Nie o to chodzi. -odpowiedział zmieszany.
- To o co?
- Nie wiem. Nie chcę o tym gadać.
- Myślisz, że znajdziemy kiedyś tę naszą jedyną?
- Nie wiem, człowieku włączaj tę grę, chcę pograć. -
zdenerwował się Ross.
Ryland skończył temat i włączył grę. Po chwili znowu zaczęli
krzyczeć i śmiać się.
***********
Rocky siedział na łóżku, kiedy Susy weszła do pokoju. Miała
na sobie tylko szlafrok i od razu się zarumieniła, widząc na sobie jego wzrok.
- To ja może wyjdę. - zaproponował. - Siedź. Pójdę po jakieś
ciuchy do Rydel i wrócę ok?
- Ok. - uśmiechnął się.
Wyszła z pokoju i skierowała się do blondynki. Zastała ją
przed komputerem.
- Delly, pożyczysz mi jakieś ciuchy?
- Jasne. - odpowiedziała z uśmiechem i podała jej ciemne
rurki oraz różową bluzkę. - Może być?
- Pewnie, dziękuję. - odparła z uśmiechem.
- To co, jest coś między wami? - zapytała Rydel z zadziornym
uśmieszkiem.
- Słucham?
- Susy nie udawaj, czujecie coś do siebie. To widać.
- Nie sądzę. - odpowiedziała z uśmiechem. - A teraz mi
wybacz, pójdę się przebrać.
Wyszła z pokoju i udała się do łazienki. Przebrała, ogarnęła
i poszła do pokoju Rocky'ego. Usiadła obok niego na łóżku i jak zwykle zaczęli
rozmawiać, śmiać się i wygłupiać. Blondynka czuła się już znacznie lepiej, a
uśmiech na twarzy bruneta sprawiał, że była kompletnie wyleczona. Ze wszystkich
zmartwień oraz chorób.
************
- Riker, wróć do łóżka. - powiedziała proszącym głosem
Emily.
- Idę. - odpowiedział i położył się obok.
Emily wtuliła się w chłopaka, a on objął ją ramieniem i
czule pocałował w czoło. Dziewczyna się uśmiechnęła i mocniej przytuliła
chłopaka.
- Stało się coś? - zapytała po chwili, kiedy Riker się
zamyślił.
- Nie, nic. - uśmiechnął się.
- Kotku. Przecież widzę, że coś nie tak. - pogładziła ręką
jego nagi tors.
- No dobra. Chodzi o Rocky'ego.
- A co z nim nie tak?
- Wydaje mi się, że się zakochał.
- w Susy?
- Tak.
- To źle?
- Nie tylko... Wiesz co? Nie gadajmy o tym teraz. -
powiedział, uśmiechnął się i popatrzył jej w oczy.
Po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Wiesz, że muszę niedługo wracać, prawda? - zapytał blondyn
po chwili.
- No wiem, wiem. - powiedziała i jeszcze mocniej go
przytuliła.
- Człowieku, jak będziesz mnie tak ściskać, to ja nie wiem
czy dożyję jutra. - zaśmiał się.
- Dożyjesz. - uśmiechnęła się i zwolniła uścisk. - Nie mogę
cię stracić.
- I nie stracisz. - pocałował ją i wstał z łóżka.
- A teraz muszę iść. A ty pójdziesz ze mną.
- Taak? - przysunęła się do niego.
- Tak. - objął ją w pasie.
- A co ja będę z tobą robiła? - zarzuciła mu ręce na szyję.
- No nie wiem, nie wiem. - uśmiechnął się. - Wszystko.
- To mi się podoba. - odwzajemniła uśmiech.
Stali tak jeszcze chwilkę, patrząc sobie w oczy. Później
zaczęli się szykować, ponieważ zostali zaproszeni na obiad.
**********
- Czyli co?
- Co, co? - zapytała Susy z uśmiechem, patrząc Rocky'emu w
oczy.
- Co chcesz teraz robić? - uśmiechnął się.
- Nie wiem. - wstała z łóżka. - Może po prostu, się
przejdziemy?
- Po pierwsze to mama cię nie wypuści. - wstał, stanął na
przeciwko niej i wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu. - A po drugie, nie wiem
czy zwykły spacer by mnie zadowolił.
Dziewczyna uniosła jedną brew do góry.
- A co by cię zadowoliło? - chłopak zaczął się do niej
zbliżać.
- Może to. - uśmiechnął się i zaczął schylać twarz do pocałunku.
Nagle do pokoju weszła roześmiana Emily, a para od siebie
odskoczyła.
- Jaa... - zawahała się. - Nie chciałam przeszkodzić. Ja
tylko chciałam zostawić torbę.
- Nie przeszkodziłaś. - odpowiedziała Susy uśmiechając się.
- To dobrze. - odetchnęła z ulgą. - Tak przy okazji Stormie
woła na obiad.
Emily zeszła pierwsza, a Rocky patrzył na nią wzrokiem
mordercy. Znowu ktoś im przeszkodził! Miał ochotę zamknąć teraz pokój na klucz
i w końcu pocałować blondynkę. Ta niestety wyszła już na korytarz, a on dalej
stał bezczynnie na środku pokoju. Odwróciła się, kiedy nie słyszała kolejnych
kroków za sobą.
- Idziesz? – zapytała, zatrzymując się.
Rocky dalej stał i jedyne co zrobił to delikatnie się
uśmiechnął. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, wróciła się do pokoju i złapała go
za rękę.
- No chodź już. – pociągnęła go za sobą.
Zeszli na dół. Susy dalej trzymała bruneta za rękę. Weszli
tak do kuchni, a spojrzenia całej rodziny padły tylko na ich splecione ręce,
które po tej akcji od razu się rozplotły. Usiedli przy stole i obiad podobnie
jak śniadanie odbył się w wesołej atmosferze. Wszyscy żartowali i siedzieli
przy stole bardzo długo. Jakoś około 19 wszyscy odeszli od stołu. Stormie
uznała, że nie opłaca się robić kolacji, więc zaproponowała wieczór filmowy z
różnymi przekąskami. Każdemu ten pomysł się spodobał, więc udali się do salonu
w celu wybrania filmu. W kuchni zostały tylko Susy, Stormie i Rydel. Tym razem
dziewczyna uznała, że pomoże im sprzątać, chociaż tak mogła się odwdzięczyć za
gościnę. Szybko uwinęły się ze zmywaniem i poszły do salonu. Okazało się, że
chłopcy razem z Emily wybrali genialny horror, którego muszą natychmiast
zobaczyć. Po takim argumencie dziewczyny nie miały nic do gadania. Stormie
skoczyła jeszcze na chwilę po przekąski, a po powrocie usiadła obok Marka na
kanapie. Rydel obok Ross’a, Ryland’a, Riker’a i Emily na podłodze, a Susy
również na kanapie zaraz koło Rocky’ego. Nie lubiła horrorów, ale cóż zrobić,
chłopcy musieli go zobaczyć. Film się zaczął, a Rocky skorzystał z okazji i przeciągnął
się. Jego ręka wylądowała zaraz na ramieniu Susy, co jej nie przeszkadzało.
Zniżyła się tylko trochę i oparła głowę na jego ramieniu. Na ten widok, reszta
rodziny tylko wymieniła znaczące spojrzenia i uśmiechy. W każdych strasznych
momentach Susy wtulała się w Rocky’ego zamykając oczy, a on tylko mocniej ją
przytulał. Kiedy film się skończył chłopacy powtarzali jaki to był świetny i w
ogóle. Siedemnastolatka jednak dalej się bała. Choć z każdą chwilą w ramionach
bruneta coraz mniej.
- Słuchajcie odnośnie spania. – odezwała się w końcu
Stormie. – Susy będziesz spać z Rydel dobrze?
- Pewnie. – odpowiedziała z uśmiechem i kątem oka zobaczyła
naburmuszoną minę Rocky’ego.
Siedzieli tak jeszcze przez chwilę i rozeszli się do pokoi.
Dziewczyny szybko się przebrały i poszły spać. To samo zrobiła reszta rodziny.
Rocky natomiast długo nie mógł zasnąć. Kręcił się z boku na bok i rozmyślał o
Susy. W końcu ubrał się ciepło i wziął z szafy jeszcze jedną bluzę. Wszedł po
cichutku do pokoju Rydel i delikatnie potrząsnął Susy, aby się obudziła.
Dziewczyna jak tylko go zobaczyła, pomyślała, że to jakiś duch czy coś. Chciała
zacząć krzyczeć, ale on szybko zasłonił jej usta dłonią i wyszeptał:
- To tylko ja. Nie mogłem zasnąć. Pójdziemy się przejść?
Kiedy usłyszała jego głos przeszły ją ciarki. Ściągnęła jego
rękę ze swoich ust i się uśmiechnęła.
- O tej godzinie? – wyszeptała.
- Żyje się tylko raz prawda? – wyszczerzył zęby w szerokim
uśmiechu.
- Prawda.
Wstała z łóżka i razem z Rocky’m wyszli z domu. Chłopak
okrył ją swoją bluzą, złapał za rękę i poszli przed siebie ciemną ulicą. Po
godzinie spaceru, powoli zaczęło robić się jasno. Para uznała, że trzeba
zbierać się do domu, aby reszta nie zauważyła ich nieobecności. Szybko i po
cichu wkradli się do pokoju Rydel. Stanęli na środku i spojrzeli sobie głęboko
w oczy. Rocky delikatnie się przysunął i zdjął z ramion blondynki swoją bluzę.
Złapał w ręce twarz dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Uśmiechnęła
się. Zaczął się schylać do pocałunku, nagle usłyszeli cichy śmiech Rydel.
Szybko od siebie odskoczyli, a dziewczyna się obudziła.
- Rocky? Co wy tu odwalacie? – zapytała zaspana.
- Nic, przyszedłem po bluzę. – wymigał się.
- Po bluzę? Do mojego pokoju?
- Tak zostawiłem ją u ciebie.
- Ale, że u mnie w pokoju?
- Rydel jesteś śpiąca, nie pamiętasz takich szczegółów. –
wytłumaczył. – Lepiej idźcie spać. Rano będziecie nieprzytomne.
- Dobry pomysł. – uznała blondynka i znowu zanurzyła się w
miękkiej poduszce.
- Dobranoc Rocky. – powiedziała zawiedziona Susy i wspięła
się na palce, aby pocałować bruneta w policzek. – Lepiej już idź.
- Dobranoc. – odpowiedział również zawiedziony i wyszedł z
pokoju.
Następny dzień minął podobnie do poprzedniego, czyli jak
zwykle w rodzinnej i wesołej atmosferze. Tym razem Susy nie mogła zostać do
wieczora, bo była już niedziela, a ona chciała się przygotować na kolejne
zajęcia. Pożegnała się z całą rodziną, chcąc już wyjść, ale Rocky zaproponował,
że ją odwiezie. Chłopcy, korzystając z okazji tego, że Rocky ma samochód,
natychmiast wykrzyczeli, że chcą do jakiegoś wesołego miasteczka się zbawić.
Brunet musiał się na to zgodzić. Wyszli z domu, chłopak zasiadł na miejscu
kierowcy, obok niego Susy, a Ross i Ryland z tyłu. Zawiózł Susy pod dom.
- Czyli co? – zapytała z uśmiechem. – Do zobaczenia?
- Do zobaczenia. – odparł uśmiechnięty i delikatnie
pocałował ją w policzek.
Ross i Ryland wymienili znaczące spojrzenia.
- Trzymajcie się chłopaki. – rzuciła wesoło w ich stronę i
wyszła z samochodu.
Pomachała im jeszcze na pożegnanie i weszła do domu. Szybko
poszła się wykąpać i wyjęła notatki. Zaczęła się uczyć, ale jedyną rzeczą jaka
tkwiła jej w głowie, był Rocky. Nie mogła wyrzucić go ze swoich myśli. W końcu
po kilku godzinach siedzenia nad notatkami, uznała, że jest już nauczona.
Poszła się przebrać i zmęczona dniem oraz nauką szybko zasnęła.
Hmmm, co tu dużo mówić. Może zaczniemy od wyjaśnień. A więc tak wracamy po dłuuuuuuugiej przerwie. Pytanie: Dlaczego zniknęłyśmy? A więc macie odpowiedź. Teoretycznie uznałyśmy, że nasz blog, że tak powiem, jest słaby i nie ma co go dalej ciągnąć. Brak komentarzy, mała liczba wyświetleń. Jak to ująć, życie :p Nie, ale tak na poważnie. Uznałyśmy, że pewnie lepiej by go zakończyć, z tego względu, iż okazał się być lekką klapą. Dlatego przestałyśmy dodawać kolejne rozdziały. Aż w końcu zaskoczenie, bo jednak podczas naszej nieobecności, ktoś odwiedzał naszego bloga i czytał nasze wypociny. Drugą sprawą był też kompletny brak czasu, ale to już zostawmy na innym torze. Cóż, nie będę się więcej rozpisywać, bo to chyba nie będzie miało większego sensu. Także życzę miłej lektury i jak zwykle liczymy na wszelkie komentarze :)
~ Iga
Super, wróciłyście <3 Mam nadzieję, ze jakoś się do tego przyczyniłam xD oczywiście żartuje, ale naprawdę cieszę się, że tu wracacie, rozdział świetny i nie mogę doczekać się kolejnego :)) | Hania.
OdpowiedzUsuńNosz ile można czekać?! XD Haha, żartuje, naprawdę cieszę się, że w końcu coś dodałyście :) I nie przejmujcie się tym, że blog ma mało wyświetleń czy komentarzy, to naprawdę nie jest ważne, blog jest świetny i ja na pewno będe czesto go sprawdzać :) A co do samego rozdziału jest naprawdę świetny, tylko niech ten Rocky w końcu ją pocałuje, no, chłopak też ma prawo być szczęśliwy! :D Okej, oczywiście walnęłam jakiś monolog -_- więc już kończę i weny życzę, dla Was obu ;*
OdpowiedzUsuńPs. Zapraszam, w wolnej chwili wpadnijcie: http://supernatural-r5.blogspot.com | http://but-im-just-an-illusion.blogspot.com :)
Zostałyście nominowane do Liebster Award, więcej informacji znajdziecie tutaj: http://but-im-just-an-illusion.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html : )
OdpowiedzUsuń