2/14/2014

8."Hey! What's gonna be? Are you staying at home or you're coming with me!"

Chłopak zmęczony dniem od razu poszedł do łóżka lecz reszta dalej krzątała się po kuchni.
- Mamo? – zapytała nagle Rydel. – Myślisz, że już zasnął?
- Ty się nie martw o Rocky’ego , tylko dzwoń do Susy i powiedz, że za godzinę przywieziemy jej tort i serpentyny w sprayu.
- Zaraz zadzwonię.
- Tak właściwie. – zaczęła Kelly. – Czyj był ten pomysł z niespodzianką?
- Jak to czyj? – zdziwił się Ell. – Oczywiście, że Susy.
- No tak. Wiecie co mnie dziwi? – zapytała z uśmiechem, a po usłyszeniu krótkiego „co”, dodała – Że oni nie są jeszcze razem.
- Kelly słonko, zastanawiamy się już nad tym od momentu, w którym nam ją przedstawił. – zaśmiała się Stormie.
- Susy powiedziała, że na nas czeka, a jak przyjedziemy, to obgadamy całą sprawę z niespodzianką. – odparła Rydel wchodząc do kuchni.
Tak jak się umawiały, godzinę później wszyscy byli już u blondynki. Dziewczyna powitała ich z wielkim uśmiechem i zaprosiła do domu. Wzięła od Stormie ciasto i włożyła do lodówki.
- Już wam wszystko wyjaśniam. – uśmiechnęła się. – Więc najlepiej będzie jak będziemy udawać, że nie pamiętamy o jego urodzinach.
- Mam udawać, że nie pamiętam o urodzinach syna? – zlękła się Stormie.
- Spokojnie, to będzie tylko udawanie. Zrobi mu się przykro, a wtedy będzie wielka niespodzianka u mnie.
- Ale jak? – zapytała zdziwiona Rydel.
- Dobra słuchajcie. Rocky ma wpaść do mnie o 17. Nie powinien się spóźnić co będzie dobre. Wtedy ja go zagadam odnośnie urodzin i tak dalej, i wtedy jest wasza rola. Wejdziecie do domu od strony tarasu, około 17:30. Zostawię wam otwartą furtkę. Schowacie się gdzieś za meblami w dużym pokoju, czy cokolwiek. Oczywiście zabierzcie ze sobą serpentynę, którą zostawię przed wejściem. Przyprowadzę go na dół, a wtedy wyskoczycie z serpentynami i krzykniecie „niespodzianka”. Pójdziemy po tort i takim cudem będą to jego najlepsze urodziny. – rozmarzyła się Susy.
Reszcie bardzo spodobał się ten pomysł i nie mogli doczekać się już miny Rocky’ego. Czule pożegnali się z pomysłodawczynią i pojechali do domu.
**************
Susy obudziła się o dwunastej. Wyspała się, żeby być wypoczęta na urodzinach przyjaciela. Poszła wziąć relaksującą kąpiel, na którą zeszła jej godzina. No tak, teraz strój. Grzebała przy szafie jakieś 2 godziny nie mogąc zdecydować się, na coś konkretnego. Znalazła śliczną czerwoną sukienkę, na ramiączka, która nie wyglądała zbytnio oficjalnie, o co dziewczynie chodziło. Nie chciała aby Rocky się domyślił. Ogarnęła się i wszystko uszykowała. Do niespodzianki została tylko godzina.
********
Rocky wstał rano bardzo szczęśliwy, ciesząc się z dziewiętnastych urodzin. Zszedł na dół, myśląc, że jak co roku zostanie powitany górą życzeń urodzinowych, ale nie tym razem. Stormie jak co dzień przywitała go porannym buziakiem w policzek, a reszta zwykłym cześć lub uśmiechami. Był załamany. Zapomnieli. Nie mógł w to uwierzyć. Poszedł pograć z chłopakami w kosza, a kiedy nastała 16 wykąpał się. Zajęło mu to około 40 minut.
- Wychodzę, do Susy. – rzucił chłopak trzaskając drzwiami.
Uznał, że pójdzie pieszo. Chciał wyładować swoje zdenerwowanie. Jak oni mogli zapomnieć. Równo o 17 był pod drzwiami blondynki. Kiedy dziewczyna usłyszała pukanie, szybko poszła po jedną puszkę serpentyny i schowała się za kanapą.
- Proszę! – krzyknęła dosyć głośno, aby chłopak usłyszał.
Brunet pociągnął za klamkę i wszedł do środka. Rozejrzał się po domu, zajrzał do kuchni ale dziewczyny nigdzie nie było. Poszedł do salonu.
- Susy? Gdzie ty jesteś?
Dziewczyna nagle wyskoczyła zza kanapy i spryskała Rocky’ego serpentyną.
- Co jest?! – krzyknął
- Niespodzianka, głupku. – zaśmiała się. – Wszystkiego najlepszego!
- Ooo nie. – uśmiechnął się, a na sercu zrobiło mu się lżej. Jednak ktoś pamiętał. – Nie ujdzie ci to na sucho.
Dziewczyna zaczęła uciekać, a on ruszył w pogoń za nią, kiedy ją złapał zabrał jej serpentynę i ona również została przez niego opryskana. Ta jednak szybko mu ją zabrała i spryskała mu twarz. Znów zaczęła uciekać, a on oczywiście poleciał za nią. Ganiali się po całym domu z serpentyną około pół godziny. W końcu złapał ją w talii, na środku salonu, wyrwał jej z rąk puszkę serpentyny i rzucił ją na kanapę. Ta nie mogła opanować śmiechu, ale kiedy w końcu spojrzała w jego roześmiane oczy, na twarzy pozostał jej tylko uśmiech. I kawałek serpentyny, który Rocky właśnie ściągnął. Patrzyli sobie w oczy, a Rocky postanowił spróbować jeszcze raz. Z uśmiechem na twarzy zaczął schylać się do pocałunku, znowu byli tak blisko. Czuli swoje oddechy, dzieliły ich już tylko milimetry. Nagle jednak poczuli na sobie coś mokrego.
- NIESPODZIANKA!
Najróżniejsze kolory serpentyny wystrzeliły z osiemnastu puszek. Para była cała w tym śmiesznym świństwie. Dziewczyna otworzyła oczy pod stertą serpentyny, a kiedy zobaczyła, że brunet się uśmiecha, zarzuciła mu się na szyję.
- Wszystkiego najlepszego Rocky. – wyszeptała mu do ucha.
- Jesteś najlepsza. – również wyszeptał, po czym przytulił dziewczynę tak mocno, że straciła grunt pod stopami.
Kiedy już ją postawił, wygrzebał się spod serpentyny i poszedł uściskać swoją rodzinę, która teraz zarzuciła go życzeniami urodzinowymi. Susy wykorzystała okazję i szybko czmychnęła do kuchni, po czym wyszła z niej niosąc tort czekoladowy z zapalonymi świeczkami i śpiewając „Sto lat”. Wszyscy się przyłączyli, a po skończonej piosence, chłopak pomyślał życzenie i zdmuchnął świeczki. Rozpętały się brawa i krzyki.
- Dziękuję wam! Zdecydowanie najlepsze urodziny w całym, moim życiu. – powiedział prawie ze łzami w oczach i zaczął kroić tort.
Rozdał każdemu po kawałku i sam spróbował. Od razu rozpoznał, że to ciasto mamy i Rydel. Było naprawdę przepyszne. Kiedy skończyli jeść, Susy wyniosła talerze do zlewu i żwawym krokiem wróciła do przyjaciół.
- Czyj był ten pomysł? – zapytał uśmiechnięty Rocky.
Momentalnie wszystkie palce zostały skierowane na siedemnastolatkę, która tylko nieśmiało się uśmiechnęła. Brunet natychmiast do niej podbiegł podniósł ją i zakręcił w powietrzu.
- Dziękuję. – powiedział, gdy w końcu ją postawił.
- Nie ma za co. Dziewiętnaście lat ma się tylko raz. – uśmiechnęła się a chłopak przytulił ją najmocniej jak tylko umiał.
Impreza trwała w najlepsze, kiedy Susy niespodziewanie wyszła do swojego pokoju. Chłopak natychmiast pobiegł za nią na górę.
- Stało się coś? – zapytał lekko uchylając drzwi.
- Nie. – uśmiechnęła się. – Mam coś dla ciebie.
- No nie wierzę. - zadziornie się uśmiechnął. – Susanne Margaret Coben, urządziła mi przyjęcie i jeszcze coś dla mnie ma?
- Chodź tutaj. – powiedziała i wzięła z półeczki małe pudełeczko.
Chłopak stanął zaraz naprzeciwko niej.
- Długo się zastanawiałam co ci kupić i uznałam, że to będzie odpowiednie. – wręczyła mu prezent, a on tylko się uśmiechnął. – Na co czekasz? Otwórz go.
Brunet podniósł wieczko pudełka i ujrzał czarną, owalną bransoletkę, z kawałkiem srebrnej blaszki, na której była grawerka: „S.M.C. + R.M.L.” . Chłopak po zobaczeniu grawerki, od razu skojarzył, że to ich inicjały. Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i spojrzał na dziewczynę zaszklonymi oczami.
- No i? – zapytała zniecierpliwiona. – Podoba ci się?
- Nawet nie wiesz jak. – odpowiedział i mocno ją uściskał. Ona zarzuciła mu ręce, na szyje i znowu poszybowała do góry, ponieważ Rocky ją podniósł. Postawił ja na ziemi i natychmiast założył bransoletkę. Znowu się uśmiechnął, a w policzkach ukazały się boskie dołeczki.
- Dziękuję. Dziękuję ci za wszystko. – popatrzył jej w oczy.
- Nie ma za co. To twoje urodziny, należało ci się. – uśmiechnęła się. – A teraz wracajmy do gości. Będą się niecierpliwić.
- Pewnie. – uśmiechnął się jeszcze mocniej i wyciągnął do dziewczyny rękę. Ona splotła ją ze swoją i razem zeszli na dół.
Resztę wieczoru śmiali się, rozmawiali, kończyli tort i oczywiście Rocky rozpakowywał prezenty. Może nie były jakieś super, ale on to rozumiał. Rodzice mieli teraz mnóstwo wydatków związanych z trasą i jeszcze na dodatek ta pralka. W każdym bądź razie Rocky, od rodziców otrzymał nowe convers’y, od Rydel kolejny wisiorek, od Ross’a i Ryland’a grę video, od Ell’a i Kelly nowe koszulki, które kiedyś sobie upatrzył, a od Riker’a i Emily więcej zielonych bransoletek. Wszystkie prezenty bardzo mu się spodobały. Ale najbardziej zadowolił go ten od Susy. Będzie dbał o tą bransoletkę jak o żadną inną. W końcu nieubłaganie zbliżyła się godzina 11 i trzeba było się zbierać do domu. Wszyscy się pożegnali, a  Rocky jeszcze raz uściskał Susy i chyba już po raz setny podziękował za prezent, i zorganizowanie całego przyjęcia. Ona tylko jak zwykle zarzuciła mu ręce na szyję i po chwili obracała się w powietrzu razem z Rocky’m. Kiedy wszyscy wyszli dziewczyna walnęła się na łóżko i od razu zasnęła.
*********
Lynch’owie weszli do domu, pożegnali Kelly oraz Ratliff’a i oznajmili, że mają dla jubilata jeszcze jedną niespodziankę. Chłopak był tak podekscytowany, że nie mógł ustać w miejscu. Rydel zawiązała brunetowi oczy jakimś szalikiem i zeszli na dół do piwnicy. Kiedy już tam byli, siostra zdjęła opaskę i wszyscy naraz wykrzyknęli niespodzianka. Przed sobą, Rocky miał zupełnie nową i całą białą gitarę. Trochę się skrzywił, ponieważ była biała, ale i tak byłą świetna. Miał nową gitarę i to go strasznie cieszyło.
- Będziesz mógł z nią robić co chcesz. – powiedziała uradowana Stormie. – Możesz po niej malować, podpisać się, cokolwiek. Po prostu sam ją przyozdobisz.

Chłopak zarzucił się mamie na szyję i delikatnie popchnął ją w stronę reszty rodziny, aby uściskać ich również. Później ściskali się wszyscy. Chłopak natychmiast ją podłączył i zaczął wymyślać jakąś zwariowaną solówkę. Chłopacy zaraz się dołączyli, Riker wziął gitarę, a Ross zaczął walić w bębny. Po długich nawoływaniach Rydel podłączyła swój keyboard i również zaczęła na nim grać. To był naprawdę świetny kawałek. Rock rozwalał ściany piwnicy, ale oni się nie przejmowali. W końcu to były urodziny Rocky’ego. Ryland szybko poleciał po aparat i zaczął pstrykać zdjęcia. Przypomniały im się stare czasy. Początki R5. To było coś. Teraz są znani prawie na całym świecie. Czas tak szybko mija. Przez te 4 krótkie lata, zdobyli światową sławę. Wciąż nie mogli w to uwierzyć. A tak naprawdę wszystko zaczęło się w piwnicy. Daleko stąd. Skończyli grać, uściskali rodziców i rozeszli się do swoich pokoi. Rocky długo wpatrywał się w bransoletkę od Susy. Nagle go olśniło. Już wiedział co kupić jej. Już wiedział co ona dostanie na urodziny. Tak, to będzie to. Na pewno jej się spodoba. Z tą myślą w końcu zasnął.

Heeej :) teraz ja dodaję rozdział :D był on napisany tyle temu, że właściwie nie pamiętam o czym to jest. przeczytałam początek i tak kojarzę mniej więcej, ale reszty to w sumie nie xD ale jak blog ma mało wejść to się szczerze nie chce na niego dodawać... co tu pisać, mamy nadzieję, że rozdział się podoba i zachęcamy do komentowania :)

1/25/2014

7. "Koncert to czas, który jednoczy ludzi."

Rocky, Ross i Ryland wrócili z wesołego miasteczka jak zwykle ubawieni po pachy. Powitała ich cała rodzina pytając jak było. Po skończonych śmiechach i wygłupach, cała rodzina poszła spać. Rocky jednak dalej myślał o Susy. W końcu zmęczony dniem zasnął.
*********
Następnego dnia, po skończonych zajęciach, na Susy jak zwykle czekał Rocky. Później poszli do niego do domu i spędzili tam cały dzień. Przez ten czas stali się naprawdę świetnymi przyjaciółmi. Chociaż i tak coś do siebie czuli. Tak minął cały październik i nastał jego ostatni dzień. 31 października, Halloween. Zespół miał akurat wtedy koncert. Rocky postanowił, że zaprosi na niego Susy. Był w LA, więc powinna przyjść. Kiedy już wyszła z zajęć, uściskał ją na powitanie.
- Hej. – powiedział uśmiechając się.
- Hej. – odpowiedziała wesoło.
- Mam dla ciebie propozycję. – uniósł dwukrotnie brwi.
- Ach tak? No to słucham. – zadziornie się uśmiechnęła.
- Co ty na to, abyś poszła ze mną dzisiaj na koncert?
- Czyj koncert?
- Mój. – zaśmiał się.
- No nie wierzę, Rocky Mark Lynch zaprasza mnie na swój koncert. Lecę powiedzieć koleżankom, będą mi zazdrościć. – zażartowała.
- Czyli co? Masz koleżanki, które mnie uwielbiają?
- A i owszem.
- To może dasz mi ich numer, a ja wyciągnę je gdzieś na obiad?
- Ej! – uderzyła go w ramię.
- Żartowałem. – zaśmiał się. – To co? Zgadzasz się?
- A mam jakiś wybór?
- Nie?
- To ok. – powiedziała z uśmiechem, wzięła chłopaka pod rękę i razem ruszyli do niego.
Zespół powoli zaczynał próbę, ale wciąż czekali tylko na Rocky’ego. Kiedy już weszli Susy, rzuciła szybkie cześć w stronę zespołu, nie chcąc im przeszkadzać, oraz uściskała Emily i Kelly, które już siedziały na kanapie. Susy miała być po raz pierwszy na ich koncercie, więc dziewczyny postanowiły opowiedzieć jej jak to jest. Zaczęli grać. Pierwsze było ”Fallin’ For You”. Kiedy Rocky zaczął śpiewać, Susy od razu się rozmarzyła w jego głosie. I to typowe pokazywanie palcem na refrenie. Jejku było cudownie. Kiedy próba w końcu się skończyła, trzeba było lecieć na szybki soundcheck. Dziewczyny dostały wejściówki za kulisy i pomogły przygotować się Rydel, Włosy, Make – Up, te sprawy. Niedługo później wszyscy byli gotowi, a na zewnątrz było już słychać multum ludzi. Wrzaski, śmiechy i nawoływanie było czymś bardzo przyjemnym. Zbliżała się godzina występu, więc ochroniarze zaczęli wpuszczać roześmianych fanów do środka. Na początku, podczas końcowego podłączania sprzętu, obyło się Q&A, gdzie fani mogli się czegoś dowiedzieć, o zespole. Susy była tym wszystkim zachwycona, już wiedziała dlaczego ich fani to R5Family. Naprawdę zachowywali się jak jedna, wielka rodzina.
- Ok, więc teraz, może… Ty! – wskazał Rocky palcem na dziewczynie stojącą w tłumie, niedaleko sceny.
- Wiem, że to może być osobiste pytanie, ale sądzę, że dużo fanów się nad tym zastanawia. – powiedziała uśmiechnięta. – Rocky, czy masz dziewczynę?
Na to pytanie Susy, podobnie jak i Rocky osłupieli z wrażenia. Dziewczyna z jednej strony chciała usłyszeć odpowiedź, ale z drugiej trochę się jej bała. Riker widząc, reakcję brata chciał go trochę wyratować.
- Słuchaj, sądzę, że to może…
- Nie. – przerwał mu Rocky z uśmiechem. – Ale mam przyjaciółkę, na której bardzo mi zależy.
Susy się uśmiechnęła, a Rocky odwrócił się w jej stronę i puścił oczko. Zaczął się koncert, zespół bawił się na scenie razem ze swoimi fanami, a dziewczyny śpiewały każde słowo piosenki razem z nimi zza kulis. Koncert minął niespodziewanie szybko i nadszedł czas końcowego zdjęcia. Chłopakom było tak gorąco, że ściągnęli koszulki. Kiedy mieli się już ustawić, Riker z Ell’em szybko pobiegli za kulisy po swoje dziewczyny, aby one również były na zdjęciu. Tłumy fanek zaczęły piszczeć na ich widok, co bardzo zdziwiło Susy, bo na innych koncertach, dziewczyny członków zespołu pewno zostały by wygwizdanie. No ale to przecież była rodzina. I jeżeli oni byli szczęśliwi to fani również. Rocky uśmiechnął się do Susy, a ona dała mu do zrozumienia, że nie musi być na zdjęciu. Chłopak jednak szybko do niej podbiegł, i pociągnął za rękę. Dziewczyna jednak się zaparła i nie chciała wyjść na scenę.
- Wiesz, że nie pozostawiasz mi wyjścia. – powiedział uradowany.
- Jakiego wyjścia? Co ty chcesz zrobić?
Chłopak szybko przerzucił sobie dziewczynę przez ramię i wybiegł z nią na scenę. Fanki zaczęły piszczeć, a Susy tylko się śmiała. Rocky odwrócił się przodem do fanów tak aby dziewczyna była widoczna na zdjęciu, a on odwrócił się tylko twarzą. Chłopcy zrobili to samo, a że Ross i Rydel byli jako jedyni bez pary, to chłopak ją podniósł i teraz wszyscy tak stali. To było ujęcie pierwsze. Na drugim wszyscy już przyjęli normalne pozycje. Zespół jeszcze raz się ukłonił i przyszedł czas na zdjęcia z fanami. Dziewczyny usunęły się z pola widzenia i uważały aby nie wpaść, na nadgorliwe fanki dopytujące się o ich chłopaków. Po zdjęciach, wszyscy spotkali się w samochodzie.
- Byliście świetni! – krzyknęła Susy z entuzjazmem.
- No patrz a tak się stawiałaś. – opowiedział rozbawiony Rocky.
- Oj tam, ważne, że przyszłam co nie? – zapytała uśmiechnięta.
- Nawet bardzo. – przytulił ją. – Ale chyba poszłoby nam lepiej, gdybyś tam nie stała.
- Ach, tak? Zobaczymy. Następnym razem nie pójdę. – splotła ręce na piersi, udając obrażoną.
- Przecież żartowałem. – uśmiechnął się z tymi boskimi dołeczkami, którym Susy nie mogła się oprzeć.
- Wiem. – zaśmiała się.
Reszta wymieniła znaczące spojrzenia i pojechali do domu. Tam przywitały ich oczywiście dekoracje Halloween’owe. Weszli do domu i po dosłownie dwóch minutach zadzwonił dzwonek. Rocky otworzył drzwi i podał dzieciakom trochę cukierków. Tak było przez resztę wieczora. Kiedy było już po północy Susy musiała iść do domu. Rocky jak zwykle zaproponował, że ją odwiezie. Po dziesięciu minutach byli już pod domem dziewczyny. Odprowadził ją pod same drzwi.
- To co do jutra? – zapytał uśmiechnięty.
- Pewnie. – rzuciła mu się na szyję i wyszeptała – Wpadnij do mnie jutro około 17.
- Ooo, będzie coś specjalnego?
- Zobaczysz. – uśmiechnęła się zadziornie. – Do jutra.

- Do jutra. – pocałował ją w policzek.


Welcome, Welcome! Matko, muszę przystopować z Igrzyskami >__< Chociaż wątpię, czy to jest w ogóle możliwe <3 To jest tak zajebista trylogia i jeszcze te filmy *o* Normalnie jestem tak najarana na Kosogłosa, że nie wiem, czy wytrzymam do 21 listopada :c Kto się jara Igrzyskami tak samo jak ja? <3 Normalnie kocham Peetę i Katniss razem, są tacy słodcy. Jen i Josh tak cudownie odgrywają ich role, w ogóle są tak cudowni razem, że normalnie adjbjusdbvcasjh *.* Tylko szkoda, że Josh jest taki niski, ale to nic i tak jest idealny i cudowny <3 Dobra, chyba się trochę za bardzo wczułam :P Wracając do rozdziału. Sooo, jest taki krótki, ponieważ zbliża się bardzo ważny dzień w opowiadaniu i mam nadzieję, że wiecie jaki^^ :D Chciałam zostawić wszelkie szczegóły na następny rozdział :D W każdym bądź razie chciałam przeprosić, za to, że znowu dodajemy jakoś po miesiącu, ale wystąpiły u mnie małe kompikacje zdrowotne i ledwo co chodzę, więc na dodawanie rozdziałów nie mam za dużej ochoty :/ Tak, czy inaczej teraz to tylko "byle do ferii", chociaż ja już je mam :P W sensie, zaczynają się za tydzień, ale ja już nie chodzę do szkoły, bo nie mam jak. Rozpisałam się troszkę >___< No cóż, dziękuję, że dalej jesteście z nami (chociaż za dużo was nie ma :| ) i zapraszam do czytania oraz komentowania. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba :) "May the odds be ever in your favor" Igrzyska <3 <3 <3 Dobra, już się zamykam xD Miłego ;)

1/05/2014

6. "'Cause I've got you to make me feel stronger, When the days are rough and an hour seems much longer. Yeah, when I got you, Oh, to make me feel better. When the nights are long they'll be easier together"



 ***********
 U chłopców panował wielki chaos. Krzyki, śmiechy i syf w pokoju.
- Ross? - zapytał nagle Ryland zatrzymując grę na konsoli.
- Hmm? - blondyn nawet się na niego nie spojrzał.
- Myślisz, że Rocky i Susy są razem?
- Myślę, że mogą być. - odpowiedział bez zaangażowania.
- Co ty taki nie w sosie? Nie lubisz jej?
- Nie o to chodzi. -odpowiedział zmieszany.
- To o co?
- Nie wiem. Nie chcę o tym gadać.
- Myślisz, że znajdziemy kiedyś tę naszą jedyną?
- Nie wiem, człowieku włączaj tę grę, chcę pograć. - zdenerwował się Ross.
Ryland skończył temat i włączył grę. Po chwili znowu zaczęli krzyczeć i śmiać się.
***********
Rocky siedział na łóżku, kiedy Susy weszła do pokoju. Miała na sobie tylko szlafrok i od razu się zarumieniła, widząc na sobie jego wzrok.
- To ja może wyjdę. - zaproponował. - Siedź. Pójdę po jakieś ciuchy do Rydel i wrócę ok?
- Ok. - uśmiechnął się.
Wyszła z pokoju i skierowała się do blondynki. Zastała ją przed komputerem.
- Delly, pożyczysz mi jakieś ciuchy?
- Jasne. - odpowiedziała z uśmiechem i podała jej ciemne rurki oraz różową bluzkę. - Może być?
- Pewnie, dziękuję. - odparła z uśmiechem.
- To co, jest coś między wami? - zapytała Rydel z zadziornym uśmieszkiem.
- Słucham?
- Susy nie udawaj, czujecie coś do siebie. To widać.
- Nie sądzę. - odpowiedziała z uśmiechem. - A teraz mi wybacz, pójdę się przebrać.
Wyszła z pokoju i udała się do łazienki. Przebrała, ogarnęła i poszła do pokoju Rocky'ego. Usiadła obok niego na łóżku i jak zwykle zaczęli rozmawiać, śmiać się i wygłupiać. Blondynka czuła się już znacznie lepiej, a uśmiech na twarzy bruneta sprawiał, że była kompletnie wyleczona. Ze wszystkich zmartwień oraz chorób.
************
- Riker, wróć do łóżka. - powiedziała proszącym głosem Emily.
- Idę. - odpowiedział i położył się obok.
Emily wtuliła się w chłopaka, a on objął ją ramieniem i czule pocałował w czoło. Dziewczyna się uśmiechnęła i mocniej przytuliła chłopaka.
- Stało się coś? - zapytała po chwili, kiedy Riker się zamyślił.
- Nie, nic. - uśmiechnął się.
- Kotku. Przecież widzę, że coś nie tak. - pogładziła ręką jego nagi tors.
- No dobra. Chodzi o Rocky'ego.
- A co z nim nie tak?
- Wydaje mi się, że się zakochał.
- w Susy?
- Tak.
- To źle?
- Nie tylko... Wiesz co? Nie gadajmy o tym teraz. - powiedział, uśmiechnął się i popatrzył jej w oczy.
Po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Wiesz, że muszę niedługo wracać, prawda? - zapytał blondyn po chwili.
- No wiem, wiem. - powiedziała i jeszcze mocniej go przytuliła.
- Człowieku, jak będziesz mnie tak ściskać, to ja nie wiem czy dożyję jutra. - zaśmiał się.
- Dożyjesz. - uśmiechnęła się i zwolniła uścisk. - Nie mogę cię stracić.
- I nie stracisz. - pocałował ją i wstał z łóżka.
- A teraz muszę iść. A ty pójdziesz ze mną.
- Taak? - przysunęła się do niego.
- Tak. - objął ją w pasie.
- A co ja będę z tobą robiła? - zarzuciła mu ręce na szyję.
- No nie wiem, nie wiem. - uśmiechnął się. - Wszystko.
- To mi się podoba. - odwzajemniła uśmiech.
Stali tak jeszcze chwilkę, patrząc sobie w oczy. Później zaczęli się szykować, ponieważ zostali zaproszeni na obiad.
**********
- Czyli co?
- Co, co? - zapytała Susy z uśmiechem, patrząc Rocky'emu w oczy.
- Co chcesz teraz robić? - uśmiechnął się.
- Nie wiem. - wstała z łóżka. - Może po prostu, się przejdziemy?
- Po pierwsze to mama cię nie wypuści. - wstał, stanął na przeciwko niej i wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu. - A po drugie, nie wiem czy zwykły spacer by mnie zadowolił.
Dziewczyna uniosła jedną brew do góry.
- A co by cię zadowoliło? - chłopak zaczął się do niej zbliżać.
- Może to. - uśmiechnął się i zaczął schylać twarz do pocałunku.
Nagle do pokoju weszła roześmiana Emily, a para od siebie odskoczyła.
- Jaa... - zawahała się. - Nie chciałam przeszkodzić. Ja tylko chciałam zostawić torbę.
- Nie przeszkodziłaś. - odpowiedziała Susy uśmiechając się.
- To dobrze. - odetchnęła z ulgą. - Tak przy okazji Stormie woła na obiad.
Emily zeszła pierwsza, a Rocky patrzył na nią wzrokiem mordercy. Znowu ktoś im przeszkodził! Miał ochotę zamknąć teraz pokój na klucz i w końcu pocałować blondynkę. Ta niestety wyszła już na korytarz, a on dalej stał bezczynnie na środku pokoju. Odwróciła się, kiedy nie słyszała kolejnych kroków za sobą.
- Idziesz? – zapytała, zatrzymując się.
Rocky dalej stał i jedyne co zrobił to delikatnie się uśmiechnął. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, wróciła się do pokoju i złapała go za rękę.
- No chodź już. – pociągnęła go za sobą.
Zeszli na dół. Susy dalej trzymała bruneta za rękę. Weszli tak do kuchni, a spojrzenia całej rodziny padły tylko na ich splecione ręce, które po tej akcji od razu się rozplotły. Usiedli przy stole i obiad podobnie jak śniadanie odbył się w wesołej atmosferze. Wszyscy żartowali i siedzieli przy stole bardzo długo. Jakoś około 19 wszyscy odeszli od stołu. Stormie uznała, że nie opłaca się robić kolacji, więc zaproponowała wieczór filmowy z różnymi przekąskami. Każdemu ten pomysł się spodobał, więc udali się do salonu w celu wybrania filmu. W kuchni zostały tylko Susy, Stormie i Rydel. Tym razem dziewczyna uznała, że pomoże im sprzątać, chociaż tak mogła się odwdzięczyć za gościnę. Szybko uwinęły się ze zmywaniem i poszły do salonu. Okazało się, że chłopcy razem z Emily wybrali genialny horror, którego muszą natychmiast zobaczyć. Po takim argumencie dziewczyny nie miały nic do gadania. Stormie skoczyła jeszcze na chwilę po przekąski, a po powrocie usiadła obok Marka na kanapie. Rydel obok Ross’a, Ryland’a, Riker’a i Emily na podłodze, a Susy również na kanapie zaraz koło Rocky’ego. Nie lubiła horrorów, ale cóż zrobić, chłopcy musieli go zobaczyć. Film się zaczął, a Rocky skorzystał z okazji i przeciągnął się. Jego ręka wylądowała zaraz na ramieniu Susy, co jej nie przeszkadzało. Zniżyła się tylko trochę i oparła głowę na jego ramieniu. Na ten widok, reszta rodziny tylko wymieniła znaczące spojrzenia i uśmiechy. W każdych strasznych momentach Susy wtulała się w Rocky’ego zamykając oczy, a on tylko mocniej ją przytulał. Kiedy film się skończył chłopacy powtarzali jaki to był świetny i w ogóle. Siedemnastolatka jednak dalej się bała. Choć z każdą chwilą w ramionach bruneta coraz mniej.

- Słuchajcie odnośnie spania. – odezwała się w końcu Stormie. – Susy będziesz spać z Rydel dobrze?
- Pewnie. – odpowiedziała z uśmiechem i kątem oka zobaczyła naburmuszoną minę Rocky’ego.
Siedzieli tak jeszcze przez chwilę i rozeszli się do pokoi. Dziewczyny szybko się przebrały i poszły spać. To samo zrobiła reszta rodziny. Rocky natomiast długo nie mógł zasnąć. Kręcił się z boku na bok i rozmyślał o Susy. W końcu ubrał się ciepło i wziął z szafy jeszcze jedną bluzę. Wszedł po cichutku do pokoju Rydel i delikatnie potrząsnął Susy, aby się obudziła. Dziewczyna jak tylko go zobaczyła, pomyślała, że to jakiś duch czy coś. Chciała zacząć krzyczeć, ale on szybko zasłonił jej usta dłonią i wyszeptał:
- To tylko ja. Nie mogłem zasnąć. Pójdziemy się przejść?
Kiedy usłyszała jego głos przeszły ją ciarki. Ściągnęła jego rękę ze swoich ust i się uśmiechnęła.
- O tej godzinie? – wyszeptała.
- Żyje się tylko raz prawda? – wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
- Prawda.
Wstała z łóżka i razem z Rocky’m wyszli z domu. Chłopak okrył ją swoją bluzą, złapał za rękę i poszli przed siebie ciemną ulicą. Po godzinie spaceru, powoli zaczęło robić się jasno. Para uznała, że trzeba zbierać się do domu, aby reszta nie zauważyła ich nieobecności. Szybko i po cichu wkradli się do pokoju Rydel. Stanęli na środku i spojrzeli sobie głęboko w oczy. Rocky delikatnie się przysunął i zdjął z ramion blondynki swoją bluzę. Złapał w ręce twarz dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Uśmiechnęła się. Zaczął się schylać do pocałunku, nagle usłyszeli cichy śmiech Rydel. Szybko od siebie odskoczyli, a dziewczyna się obudziła.
- Rocky? Co wy tu odwalacie? – zapytała zaspana.
- Nic, przyszedłem po bluzę. – wymigał się.
- Po bluzę? Do mojego pokoju?
- Tak zostawiłem ją u ciebie.
- Ale, że u mnie w pokoju?
- Rydel jesteś śpiąca, nie pamiętasz takich szczegółów. – wytłumaczył. – Lepiej idźcie spać. Rano będziecie nieprzytomne.
- Dobry pomysł. – uznała blondynka i znowu zanurzyła się w miękkiej poduszce.
- Dobranoc Rocky. – powiedziała zawiedziona Susy i wspięła się na palce, aby pocałować bruneta w policzek. – Lepiej już idź.
- Dobranoc. – odpowiedział również zawiedziony i wyszedł z pokoju.
Następny dzień minął podobnie do poprzedniego, czyli jak zwykle w rodzinnej i wesołej atmosferze. Tym razem Susy nie mogła zostać do wieczora, bo była już niedziela, a ona chciała się przygotować na kolejne zajęcia. Pożegnała się z całą rodziną, chcąc już wyjść, ale Rocky zaproponował, że ją odwiezie. Chłopcy, korzystając z okazji tego, że Rocky ma samochód, natychmiast wykrzyczeli, że chcą do jakiegoś wesołego miasteczka się zbawić. Brunet musiał się na to zgodzić. Wyszli z domu, chłopak zasiadł na miejscu kierowcy, obok niego Susy, a Ross i Ryland z tyłu. Zawiózł Susy pod dom.
- Czyli co? – zapytała z uśmiechem. – Do zobaczenia?
- Do zobaczenia. – odparł uśmiechnięty i delikatnie pocałował ją w policzek.
Ross i Ryland wymienili znaczące spojrzenia.
- Trzymajcie się chłopaki. – rzuciła wesoło w ich stronę i wyszła z samochodu.
Pomachała im jeszcze na pożegnanie i weszła do domu. Szybko poszła się wykąpać i wyjęła notatki. Zaczęła się uczyć, ale jedyną rzeczą jaka tkwiła jej w głowie, był Rocky. Nie mogła wyrzucić go ze swoich myśli. W końcu po kilku godzinach siedzenia nad notatkami, uznała, że jest już nauczona. Poszła się przebrać i zmęczona dniem oraz nauką szybko zasnęła. 




Hmmm, co tu dużo mówić. Może zaczniemy od wyjaśnień. A więc tak wracamy po dłuuuuuuugiej przerwie. Pytanie: Dlaczego zniknęłyśmy? A więc macie odpowiedź. Teoretycznie uznałyśmy, że nasz blog, że tak powiem, jest słaby i nie ma co go dalej ciągnąć. Brak komentarzy, mała liczba wyświetleń. Jak to ująć, życie :p Nie, ale tak na poważnie. Uznałyśmy, że pewnie lepiej by go zakończyć, z tego względu, iż okazał się być lekką klapą. Dlatego przestałyśmy dodawać kolejne rozdziały. Aż w końcu zaskoczenie, bo jednak podczas naszej nieobecności, ktoś odwiedzał naszego bloga i czytał nasze wypociny. Drugą sprawą był też kompletny brak czasu, ale to już zostawmy na innym torze. Cóż, nie będę się więcej rozpisywać, bo to chyba nie będzie miało większego sensu. Także życzę miłej lektury i jak zwykle liczymy na wszelkie komentarze :)

~ Iga

10/20/2013

5."Who is your lover? I couldn't tell; When hell freezes over, that's when I'll tell"



…nagle usłyszeli jakby krzyk.
 -Matko! Co tu się wydarzyło? -Wykrzyknęła przerażona Stormie. Para natychmiast się od siebie oderwała.
-To ja może już pójdę -powiedziała lekko przestraszona dziewczyna, po czym zaskoczyła z blatu zostawiając ręcznik -do widzenia -uśmiechnęła się do kobiety, po czym wybiegła z domu.
Chłopak chciał ruszyć za nią, jednakże mama zatrzymała go w progu
-Ciebie coś chyba czeka -powiedziała wskazując na kuchnię -ale najpierw idź się przebierz -poklepała go po ramieniu -a potem do niej zadzwoń, a potem tu przyjdź -dodała kobieta z uśmiechem.
Powinna być szalenie zła na syna, jednak nie umiała. Wielką radość sprawiał jej fakt, że syn wreszcie znalazł sobie towarzyszkę. Poza tym bardzo ją polubiła. Spojrzała jeszcze raz na kuchnię, po czym westchnęła i ruszyła na górę.
~~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna podążała morka i zmarznięta jedną z ulic. Na jej twarzy jednak wciąż widniał szeroki uśmiech. Pomyślała o wszystkim, co wydarzyło się między nią a Rocky'm tego dnia. Podczas niektórych wspomnień przygryzała dolną wargę. Gdy dotarła pod dom uświadomiła sobie jednak, że zostawiła u Lynch'ów torebkę, w której miała wszystko, łącznie z telefonem i kluczami. Było jej zbyt zimno, żeby wracać po nie. Siadła przed domem i zaczęła rozmyślać co robić.
 ____________________
-Mamo... Bo jest taka sprawa -zaczął chłopak podchodząc do Stormie
-Nie synku, ty to musisz posprzątać
-Nie o to chodzi... Choć o to w sumie też... Ale głównie o to, że Susy zapomniała torebki i ma tam telefon i klucze -powiedział niepewnie
-Rocky, grzebałeś jej w torebce? -Spytała zdziwiona
-Niee, w życiu. Po prostu zadzwoniłem do niej tak jak mówiłaś, a tu torebka zaczęła dzwonić i zajrzałem
-Idź poproś tatę o kluczyki i podjedź do niej -uśmiechnęła się kobieta
-Dzięki mamo -przytulił ją, po czym pobiegł do auta.
Po około 15 minutach był pod domem Susy. Zastał ją zmarzniętą, siedzącą na schodku. Szybko wysiadł, po czym otworzył drzwi, pomógł jej wstać i mocno ją przytulił.
-Dzięki, kochany jesteś -uśmiechnęła się do niego
-Nie ma za co -odparł -a teraz wybacz, ale w sumie to muszę lecieć
-Czemu? -Lekko posmutniała
-Bo obiecałem mamie posprzątać kuchnię
-Kurczę, zapomniałam o kuchni –westchnęła
-Nie przejmuj się, to i tak była moja wina -uśmiechnął się, a dziewczyna się zaśmiała -a w ramach rekompensaty... Ty, ja, kino, piątek. Odmowa nie wchodzi w grę. Będę o 7 -dodał, po czym mrugnął z zadziornym uśmieszkiem i wyszedł.
Susy po raz pierwszy poczuła motylki w brzuchu i oparła się plecami o drzwi przygryzając dolną wargę. Po chwili postanowiła pójść na górę i wziąć kąpiel.
**********************
Chłopak wrócił do domu i zabrał się za sprzątanie kuchni. Włączył do tego piosenki R5 oczywiście i podśpiewując oraz uśmiechając się do siebie posprzątał ją w niecałe pół godziny. Cała rodzina nie mogła wyjść z podziwu. Ten jednak tylko się do nich uśmiechnął i udał się do pokoju. Spojrzał na zegarek. Była 19. Leżał na łóżku rozmyślając o Susy i ich perfekcyjnej randce w piątek. Po dwóch godzinach bezczynnego leżenia, wstał, wziął gitarę i zaczął brzdąkać. Uznał, że jest jednak za bardzo podekscytowany, aby pisać piosenkę, więc odłożył gitarę i z powrotem walnął się na łóżko. Wpatrywał się w sufit i dalej myślał o Susy. W końcu zasnął.
**********************
Dziewczyna po gorącej kąpieli, położyła się w łóżku i opatuliła kołdrą, ponieważ wciąż było jej zimno. Pociągnęła nosem i natychmiast poszła po chusteczki. Złapał ją katar ale miała nadzieję, że do piątku jej przejdzie. Nie mogła zasnąć rozmyślając o Rocky’m. Kręciła się z boku na bok. Raz leżała odkryta, bo było jej gorąco, zaraz znów się przykrywała, bo zamarzała. Myślała i myślała, aż w końcu na zegarku spostrzegła godzinę pierwszą w nocy. Uznała, że musi zmusić się do snu, ponieważ rano trzeba wstać. W końcu zasnęła. Wstała o 7 i szybko poszła się wykąpać. Kiedy była już ogarnięta, wyszła z domu i udała się na uczelnię. Po drodze spotkała Brooke.
- Cześć Brookie. – powiedziała z zatkanym nosem.
- Cze… Wow dziewczyno co ci się stało? – zapytała zdziwiona.
- Nic takiego. Będzie dobrze. – odpowiedziała z uśmiechem po czym kichnęła.
Czwartek minął jej bardzo szybko, a przecież była chora. Chociaż pod koniec dnia czuła się znacznie lepiej. To pewno przez Rocky’ego. Jego sms podniosły ją na duchu. Nie powiedziała chłopakowi, że jest chora. Uznała, że jutro na banka jej przejdzie. Poszła wziąć gorącą kąpiel, po czym zasnęła z myślą o jutrzejszej randce. Wstała standardowo o 7 wyszykowała się i czuła znacznie lepiej, chociaż katar jej nie minął. Poszła na uczelnie, przywitała się z Brooke i udały się na zajęcia. Po dwóch godzinach, poszła szybko do domu. Kiedy już tam była, zaczęła grzebać w swojej szafie. Jak zwykle uznała, że nie ma się w co ubrać. Po kilku godzinach szukania, znalazła śliczną kremową sukienkę. Wzięła gorącą kąpiel, ubrała się w sukienkę i była już gotowa. Spojrzała na zegarek. Akurat się wyrobiła. Była 18:50. Rocky miał za chwilę przyjechać. Nagle dziewczynę rozbolała głowa i zrobiło jej się zimno. Kichnęła. Poszła po chusteczki i zadzwonił dzwonek. Otworzyła drzwi, a w nich stał nie kto inny jak Rocky.
- Jestem.  – powiedział z uśmiechem i wręczył jej bukiet kwiatków. – Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. – powiedziała przez nos i kichnęła.
- Jesteś chora? Zawsze możemy odwo…
- Nie to nic wielkiego. – przerwała mu z uśmiechem. – Zaraz mi przejdzie. Możemy jechać.
- Dobrze. – wyszedł i otworzył jej drzwi do samochodu.
Później sam wsiadł i odpalił silnik, a dziewczyna dalej kichała.
- Susy, widzę, że jesteś chora. – popatrzył na nią zatroskanymi oczami. – Może jednak pójdziemy do mnie?
- Żebym ci rodzinę zaraziła? – zapytała. – Nie, dzięki.
- Daj spokój, mama na pewno coś poradzi.
- Ok, zgoda. Jedźmy już.
Brunet uśmiechnął się i zawiózł ich pod jego dom. Wysiedli z auta i weszli do domu. Stormie wyszła z kuchni na przywitanie i się przeraziła.
- Jejku, dziecko co się stało?! – podeszła do niej.
- Chyba się przeziębiłam.
- Zaraz zaparzę ci gorącej herbaty. Z miodem i cytryną, powinna pomóc. Jak wypijesz, pójdziesz wziąć gorącą kąpiel. Zrozumiano? – rozkazała pewnie. – Rocky, weź ją do siebie do pokoju. Riker śpi dzisiaj u Emily, więc go nie ma. Okryj ją kocem.
Chłopak pośpiesznie zaprowadził dziewczynę na górę do jego pokoju. Dziewczyna stanęła na środku pokoju nie wiedząc co robić, a Rocky krzątał się po nim szukając jakiegoś grubego koca. Kiedy w końcu go znalazł, stanął naprzeciwko niej i okrył ją nim. Trzymając dalej końce koca, przyciągnął ją za nie do siebie. Teraz tak stali patrząc sobie w oczy. Rocky się uśmiechnął, a Susy przeszły ciarki. Dalej trzymał koc. Zaczął się schylać do pocałunku, Susy zamknęła oczy, mając nadzieję, że w końcu do tego dojdzie. Czuła jego spokojny oddech. Była tak blisko, że słyszała jak wali jego serce. Brunet oparł swoje czoło na jej i delikatnie zaczął przybliżać swoją twarz do jej, aby ją w końcu pocałować. Nagle ktoś otworzył drzwi. Para natychmiast od siebie odskoczyła.
- Mama woła na herbatę i kolację przy okazji. – powiedział Ross, trochę zawstydzony tą całą sytuacją.
- To ja już zejdę. – powiedziała pośpiesznie Susy, okrywając się kocem.
- Stary, co to było? – zapytał blondyn, drapiąc się w tył głowy.
- Nic. – odpowiedział szorstko Rocky.
- Przecież widziałem. To zdecydowanie było coś.
- Nic nie było. Może gdybyś nie przerwał, to by coś było.
- Przepraszam, ja…
- Tak wiem, nie chciałeś. – przerwał mu i westchnął. – Przeprosiny przyjęte. Ale następnym razem naucz się pukać, ok.?
- Jasne.
- Chodź na kolację.
Chłopcy zeszli na dół, gdzie Susy już siedziała i zajadała się gorącymi tostami. Rocky usiadł koło niej uśmiechając się. Ona odwzajemniła uśmiech. Ross natomiast usiadł po stronie przeciwnej i przyglądał się dziewczynie brata. Zaraz zeszła się reszta rodziny. Susy cały czas czuła na sobie wzrok Rossa. Było to dla niej niekomfortowe.
- Rocky. – odezwała się nagle Stormie, kiedy zobaczyła, że skończył już jeść. – Idź napuścić gorącej wody do wanny dobrze?
- Robi się. – powiedział i czym prędzej poleciał na górę.
Za pięć minut chłopak wrócił i oznajmił, że woda jest gotowa. Susy podziękowała za kolację i wstała od stołu. Zakręciło jej się w głowie, więc podtrzymała się ściany.
- Nic ci nie jest? – zapytał zmartwiony Rocky.
- Nie… Ja tylko… Boli mnie głowa.
- Rocky zanieś ją do łazienki, bo jeszcze spadnie ze schodów. – powiedziała do syna Stormie, po czym zwróciła się do blondynki. – Nawet jeżeli boli cię głowa, to wykąp się proszę. Rydel później do ciebie zajrzy, więc nie zamykaj łazienki. Przyniesie ci również piżamę, będziesz spała dzisiaj w łóżku Riker’a.
Rocky wziął Susy na ręce i zaniósł do łazienki. Postawił blisko wanny, żeby mogła się w razie czego złapać.
- Mogę cię już zostawić? – zapytał zmartwiony patrząc jej w oczy.
- Tak chyba dam radę. – powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie.
- Jak coś, to wołaj. – uśmiechnął się i pocałował ją w czoło.
Wyszedł z łazienki i poszedł pościelić łóżko Riker’a. Jak dobrze, że spał dzisiaj u Emily. Zapewne jutro wróci, a on nie może zostawić Susy samej. Za bardzo by się o nią martwił. Rozmyślał tak jeszcze godzinę, aż Rydel z Susy, która była okryta kocem, weszły do pokoju. Susy nieśmiało się uśmiechnęła
- Trzeba było mnie zawołać. – powiedział Rocky, który na widok uśmiechu blondynki, automatycznie też się uśmiechnął. – Mógłbym cię zanieść od razu do łóżka.
- Jakoś sobie poradziłyśmy brat. – mruknęła do niego Rydel. – Zaopiekuj się nią dobrze, bo jak nie to po tobie.
- Spokojnie. – spojrzał na Susy. – Nic jej nie będzie.
- Mam nadzieję. – uśmiechnęła się. – To ja was zostawiam. Dobranoc.
Przed wyjściem przytuliła blondynkę oraz brata i wyszła. Rocky podprowadził dziewczynę do łóżka i okrył ją kołdrą i kocem. Pocałował w czoło i oznajmił, że wszystko będzie dobrze. Po czym odwrócił się i skierował się w stronę swojego łóżka.
- Rocky? – powiedziała cicho.
- Tak?- odwrócił się.
- Położysz się ze mną? Przynajmniej póki nie zasnę?
- Jasne. – odpowiedział i delikatnie się uśmiechnął.
Tak naprawdę w duszy cieszył się jak małe dziecko, które dostało nową zabawkę. Może w końcu uda mu się ją pocałować. Podszedł do łóżka i szybko wślizgnął się pod kołdrę i koc. Położył się na boku a dziewczyna się do niego odwróciła. Położyła ręce na jego torsie, a on ją przytulił. Zasnęła bardzo szybko z wyraźnym uśmiechem na twarzy. Rocky leżał i bawił się włosami dziewczyny. Przerzedzał je toteż gładził. A ona dalej spała z uśmiechem na twarzy. Chłopak czuł jej równomierny i spokojny oddech. Słyszał jej spokojne i delikatne bicie serca. Jego waliło jak szalone. I to nie tylko teraz. Było tak zawsze, kiedy była obok niego. Jak on chciał ją teraz pocałować! Ale wolał jej nie budzić. Niech wypocznie. Delikatnie pocałował ją w głowę, po czym nie wiedzieć kiedy, sam zasnął. W nocy Susy się przebudziła. Rocky dalej koło niej spał. To było przyjemne uczucie. Znalazła w tym mieście kogoś, w kim mogła mieć oparcie. Musiało mu się coś przyśnić, ponieważ delikatnie uśmiechnął się przez sen. Dziewczyna uznała, że pójdzie spać dalej, więc wtuliła się w niego jeszcze mocniej i szybko zasnęła. Kiedy obudziła się ponownie, Rocky'ego nie było już w łóżku. Rozejrzała się po pokoju i wyszła na korytarz, gdzie usłyszała śmiechy dochodzące z kuchni. Zeszła tam, a wszyscy przywitali ją z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jak się czujesz? - poszedł do niej Rocky i przytulił.
- Znacznie lepiej. - odwzajemniła uścisk i skierowała się do Stormie. - Dziękuję.
- Nie ma za co kochanie. - odpowiedziała z uśmiechem i również ją przytuliła.
Następnie doszła Rydel i później to już w zasadzie ściskali się całą rodziną. Stali tak jeszcze kilka minut, a potem zasiedli do stołu i zaczęli jeść śniadanie, jak zwykle w bardzo wesołej atmosferze. Po śniadaniu Susy poszła się wykąpać, a Rocky poszedł do swojego pokoju. To samo zrobili Ross i Ryland. Za to Delly i Stormie zaczęły sprzątać po śniadaniu.
- To co myślisz? Będą razem? - zaczęła Stormie.
- Jeśli jeszcze nie są. - zaśmiała się jej córka.

Hej! wreszcie ja dodaję :D tak jakoś nie miałam okazji, żeby wcześniej ;) nie będę się w sumie rozpisywać, bo piszę na ślepo, czyt. mam ciemno w pokoju, nie widzę klawiatury od laptopa, więc piszę po omacku >__< mamy nadzieję, że rozdział się podoba, prosimy o komentarze... i jeszcze piosenka z tytułu :3
~Gosia