…nagle usłyszeli jakby krzyk.
-Matko! Co tu się
wydarzyło? -Wykrzyknęła przerażona Stormie. Para natychmiast się od siebie
oderwała.
-To ja może już pójdę -powiedziała lekko przestraszona dziewczyna,
po czym zaskoczyła z blatu zostawiając ręcznik -do widzenia -uśmiechnęła się do
kobiety, po czym wybiegła z domu.
Chłopak chciał ruszyć za nią, jednakże mama zatrzymała go w
progu
-Ciebie coś chyba czeka -powiedziała wskazując na kuchnię
-ale najpierw idź się przebierz -poklepała go po ramieniu -a potem do niej
zadzwoń, a potem tu przyjdź -dodała kobieta z uśmiechem.
Powinna być szalenie zła na syna, jednak nie umiała. Wielką
radość sprawiał jej fakt, że syn wreszcie znalazł sobie towarzyszkę. Poza tym
bardzo ją polubiła. Spojrzała jeszcze raz na kuchnię, po czym westchnęła i
ruszyła na górę.
~~~~~~~~~~~~~
Dziewczyna podążała morka i zmarznięta jedną z ulic. Na jej
twarzy jednak wciąż widniał szeroki uśmiech. Pomyślała o wszystkim, co
wydarzyło się między nią a Rocky'm tego dnia. Podczas niektórych wspomnień
przygryzała dolną wargę. Gdy dotarła pod dom uświadomiła sobie jednak, że
zostawiła u Lynch'ów torebkę, w której miała wszystko, łącznie z telefonem i
kluczami. Było jej zbyt zimno, żeby wracać po nie. Siadła przed domem i zaczęła
rozmyślać co robić.
____________________
-Mamo... Bo jest taka sprawa -zaczął chłopak podchodząc do
Stormie
-Nie synku, ty to musisz posprzątać
-Nie o to chodzi... Choć o to w sumie też... Ale głównie o
to, że Susy zapomniała torebki i ma tam telefon i klucze -powiedział niepewnie
-Rocky, grzebałeś jej w torebce? -Spytała zdziwiona
-Niee, w życiu. Po prostu zadzwoniłem do niej tak jak
mówiłaś, a tu torebka zaczęła dzwonić i zajrzałem
-Idź poproś tatę o kluczyki i podjedź do niej -uśmiechnęła
się kobieta
-Dzięki mamo -przytulił ją, po czym pobiegł do auta.
Po około 15 minutach był pod domem Susy. Zastał ją
zmarzniętą, siedzącą na schodku. Szybko wysiadł, po czym otworzył drzwi, pomógł
jej wstać i mocno ją przytulił.
-Dzięki, kochany jesteś -uśmiechnęła się do niego
-Nie ma za co -odparł -a teraz wybacz, ale w sumie to muszę
lecieć
-Czemu? -Lekko posmutniała
-Bo obiecałem mamie posprzątać kuchnię
-Kurczę, zapomniałam o kuchni –westchnęła
-Nie przejmuj się, to i tak była moja wina -uśmiechnął się,
a dziewczyna się zaśmiała -a w ramach rekompensaty... Ty, ja, kino, piątek.
Odmowa nie wchodzi w grę. Będę o 7 -dodał, po czym mrugnął z zadziornym uśmieszkiem
i wyszedł.
Susy po raz pierwszy poczuła motylki w brzuchu i oparła się
plecami o drzwi przygryzając dolną wargę. Po chwili postanowiła pójść na górę i
wziąć kąpiel.
**********************
Chłopak wrócił do domu i zabrał się za sprzątanie kuchni.
Włączył do tego piosenki R5 oczywiście i podśpiewując oraz uśmiechając się do
siebie posprzątał ją w niecałe pół godziny. Cała rodzina nie mogła wyjść z
podziwu. Ten jednak tylko się do nich uśmiechnął i udał się do pokoju. Spojrzał
na zegarek. Była 19. Leżał na łóżku rozmyślając o Susy i ich perfekcyjnej
randce w piątek. Po dwóch godzinach bezczynnego leżenia, wstał, wziął gitarę i
zaczął brzdąkać. Uznał, że jest jednak za bardzo podekscytowany, aby pisać
piosenkę, więc odłożył gitarę i z powrotem walnął się na łóżko. Wpatrywał się w
sufit i dalej myślał o Susy. W końcu zasnął.
**********************
Dziewczyna po gorącej kąpieli, położyła się w łóżku i
opatuliła kołdrą, ponieważ wciąż było jej zimno. Pociągnęła nosem i natychmiast
poszła po chusteczki. Złapał ją katar ale miała nadzieję, że do piątku jej
przejdzie. Nie mogła zasnąć rozmyślając o Rocky’m. Kręciła się z boku na bok.
Raz leżała odkryta, bo było jej gorąco, zaraz znów się przykrywała, bo
zamarzała. Myślała i myślała, aż w końcu na zegarku spostrzegła godzinę pierwszą
w nocy. Uznała, że musi zmusić się do snu, ponieważ rano trzeba wstać. W końcu
zasnęła. Wstała o 7 i szybko poszła się wykąpać. Kiedy była już ogarnięta,
wyszła z domu i udała się na uczelnię. Po drodze spotkała Brooke.
- Cześć Brookie. – powiedziała z zatkanym nosem.
- Cze… Wow dziewczyno co ci się stało? – zapytała zdziwiona.
- Nic takiego. Będzie dobrze. – odpowiedziała z uśmiechem po
czym kichnęła.
Czwartek minął jej bardzo szybko, a przecież była chora.
Chociaż pod koniec dnia czuła się znacznie lepiej. To pewno przez Rocky’ego.
Jego sms podniosły ją na duchu. Nie powiedziała chłopakowi, że jest chora.
Uznała, że jutro na banka jej przejdzie. Poszła wziąć gorącą kąpiel, po czym
zasnęła z myślą o jutrzejszej randce. Wstała standardowo o 7 wyszykowała się i
czuła znacznie lepiej, chociaż katar jej nie minął. Poszła na uczelnie,
przywitała się z Brooke i udały się na zajęcia. Po dwóch godzinach, poszła
szybko do domu. Kiedy już tam była, zaczęła grzebać w swojej szafie. Jak zwykle
uznała, że nie ma się w co ubrać. Po kilku godzinach szukania, znalazła śliczną
kremową sukienkę. Wzięła gorącą kąpiel, ubrała się w sukienkę i była już
gotowa. Spojrzała na zegarek. Akurat się wyrobiła. Była 18:50. Rocky miał za
chwilę przyjechać. Nagle dziewczynę rozbolała głowa i zrobiło jej się zimno.
Kichnęła. Poszła po chusteczki i zadzwonił dzwonek. Otworzyła drzwi, a w nich
stał nie kto inny jak Rocky.
- Jestem. –
powiedział z uśmiechem i wręczył jej bukiet kwiatków. – Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. – powiedziała przez nos i kichnęła.
- Jesteś chora? Zawsze możemy odwo…
- Nie to nic wielkiego. – przerwała mu z uśmiechem. – Zaraz
mi przejdzie. Możemy jechać.
- Dobrze. – wyszedł i otworzył jej drzwi do samochodu.
Później sam wsiadł i odpalił silnik, a dziewczyna dalej
kichała.
- Susy, widzę, że jesteś chora. – popatrzył na nią
zatroskanymi oczami. – Może jednak pójdziemy do mnie?
- Żebym ci rodzinę zaraziła? – zapytała. – Nie, dzięki.
- Daj spokój, mama na pewno coś poradzi.
- Ok, zgoda. Jedźmy już.
Brunet uśmiechnął się i zawiózł ich pod jego dom. Wysiedli z
auta i weszli do domu. Stormie wyszła z kuchni na przywitanie i się przeraziła.
- Jejku, dziecko co się stało?! – podeszła do niej.
- Chyba się przeziębiłam.
- Zaraz zaparzę ci gorącej herbaty. Z miodem i cytryną,
powinna pomóc. Jak wypijesz, pójdziesz wziąć gorącą kąpiel. Zrozumiano? –
rozkazała pewnie. – Rocky, weź ją do siebie do pokoju. Riker śpi dzisiaj u
Emily, więc go nie ma. Okryj ją kocem.
Chłopak pośpiesznie zaprowadził dziewczynę na górę do jego
pokoju. Dziewczyna stanęła na środku pokoju nie wiedząc co robić, a Rocky
krzątał się po nim szukając jakiegoś grubego koca. Kiedy w końcu go znalazł,
stanął naprzeciwko niej i okrył ją nim. Trzymając dalej końce koca, przyciągnął
ją za nie do siebie. Teraz tak stali patrząc sobie w oczy. Rocky się
uśmiechnął, a Susy przeszły ciarki. Dalej trzymał koc. Zaczął się schylać do
pocałunku, Susy zamknęła oczy, mając nadzieję, że w końcu do tego dojdzie.
Czuła jego spokojny oddech. Była tak blisko, że słyszała jak wali jego serce.
Brunet oparł swoje czoło na jej i delikatnie zaczął przybliżać swoją twarz do
jej, aby ją w końcu pocałować. Nagle ktoś otworzył drzwi. Para natychmiast od
siebie odskoczyła.
- Mama woła na herbatę i kolację przy okazji. – powiedział
Ross, trochę zawstydzony tą całą sytuacją.
- To ja już zejdę. – powiedziała pośpiesznie Susy, okrywając
się kocem.
- Stary, co to było? – zapytał blondyn, drapiąc się w tył
głowy.
- Nic. – odpowiedział szorstko Rocky.
- Przecież widziałem. To zdecydowanie było coś.
- Nic nie było. Może gdybyś nie przerwał, to by coś było.
- Przepraszam, ja…
- Tak wiem, nie chciałeś. – przerwał mu i westchnął. –
Przeprosiny przyjęte. Ale następnym razem naucz się pukać, ok.?
- Jasne.
- Chodź na kolację.
Chłopcy zeszli na dół, gdzie Susy już siedziała i zajadała
się gorącymi tostami. Rocky usiadł koło niej uśmiechając się. Ona odwzajemniła
uśmiech. Ross natomiast usiadł po stronie przeciwnej i przyglądał się
dziewczynie brata. Zaraz zeszła się reszta rodziny. Susy cały czas czuła na
sobie wzrok Rossa. Było to dla niej niekomfortowe.
- Rocky. – odezwała się nagle Stormie, kiedy zobaczyła, że
skończył już jeść. – Idź napuścić gorącej wody do wanny dobrze?
- Robi się. – powiedział i czym prędzej poleciał na górę.
Za pięć minut chłopak wrócił i oznajmił, że woda jest
gotowa. Susy podziękowała za kolację i wstała od stołu. Zakręciło jej się w
głowie, więc podtrzymała się ściany.
- Nic ci nie jest? – zapytał zmartwiony Rocky.
- Nie… Ja tylko… Boli mnie głowa.
- Rocky zanieś ją do łazienki, bo jeszcze spadnie ze
schodów. – powiedziała do syna Stormie, po czym zwróciła się do blondynki. –
Nawet jeżeli boli cię głowa, to wykąp się proszę. Rydel później do ciebie
zajrzy, więc nie zamykaj łazienki. Przyniesie ci również piżamę, będziesz spała
dzisiaj w łóżku Riker’a.
Rocky wziął Susy na ręce i zaniósł do łazienki. Postawił
blisko wanny, żeby mogła się w razie czego złapać.
- Mogę cię już zostawić? – zapytał zmartwiony patrząc jej w
oczy.
- Tak chyba dam radę. – powiedziała i uśmiechnęła się
delikatnie.
- Jak coś, to wołaj. – uśmiechnął się i pocałował ją w
czoło.
Wyszedł z łazienki i poszedł pościelić łóżko Riker’a. Jak
dobrze, że spał dzisiaj u Emily. Zapewne jutro wróci, a on nie może zostawić
Susy samej. Za bardzo by się o nią martwił. Rozmyślał tak jeszcze godzinę, aż
Rydel z Susy, która była okryta kocem, weszły do pokoju. Susy nieśmiało się
uśmiechnęła
- Trzeba było mnie zawołać. – powiedział Rocky, który na
widok uśmiechu blondynki, automatycznie też się uśmiechnął. – Mógłbym cię
zanieść od razu do łóżka.
- Jakoś sobie poradziłyśmy brat. – mruknęła do niego Rydel.
– Zaopiekuj się nią dobrze, bo jak nie to po tobie.
- Spokojnie. – spojrzał na Susy. – Nic jej nie będzie.
- Mam nadzieję. – uśmiechnęła się. – To ja was zostawiam.
Dobranoc.
Przed wyjściem przytuliła blondynkę oraz brata i wyszła.
Rocky podprowadził dziewczynę do łóżka i okrył ją kołdrą i kocem. Pocałował w
czoło i oznajmił, że wszystko będzie dobrze. Po czym odwrócił się i skierował
się w stronę swojego łóżka.
- Rocky? – powiedziała cicho.
- Tak?- odwrócił się.
- Położysz się ze mną? Przynajmniej póki nie zasnę?
- Jasne. – odpowiedział i delikatnie się uśmiechnął.
Tak naprawdę w duszy cieszył się jak małe dziecko, które
dostało nową zabawkę. Może w końcu uda mu się ją pocałować. Podszedł do łóżka i
szybko wślizgnął się pod kołdrę i koc. Położył się na boku a dziewczyna się do
niego odwróciła. Położyła ręce na jego torsie, a on ją przytulił. Zasnęła
bardzo szybko z wyraźnym uśmiechem na twarzy. Rocky leżał i bawił się włosami
dziewczyny. Przerzedzał je toteż gładził. A ona dalej spała z uśmiechem na
twarzy. Chłopak czuł jej równomierny i spokojny oddech. Słyszał jej spokojne i
delikatne bicie serca. Jego waliło jak szalone. I to nie tylko teraz. Było tak
zawsze, kiedy była obok niego. Jak on chciał ją teraz pocałować! Ale wolał jej
nie budzić. Niech wypocznie. Delikatnie pocałował ją w głowę, po czym nie
wiedzieć kiedy, sam zasnął. W nocy Susy się przebudziła. Rocky dalej koło niej spał.
To było przyjemne uczucie. Znalazła w tym mieście kogoś, w kim mogła mieć
oparcie. Musiało mu się coś przyśnić, ponieważ delikatnie uśmiechnął się przez
sen. Dziewczyna uznała, że pójdzie spać dalej, więc wtuliła się w niego jeszcze
mocniej i szybko zasnęła. Kiedy obudziła się ponownie, Rocky'ego nie było już w
łóżku. Rozejrzała się po pokoju i wyszła na korytarz, gdzie usłyszała śmiechy
dochodzące z kuchni. Zeszła tam, a wszyscy przywitali ją z wielkim uśmiechem na
twarzy.
- Jak się czujesz? - poszedł do niej Rocky i przytulił.
- Znacznie lepiej. - odwzajemniła uścisk i skierowała się do
Stormie. - Dziękuję.
- Nie ma za co kochanie. - odpowiedziała z uśmiechem i
również ją przytuliła.
Następnie doszła Rydel i później to już w zasadzie ściskali
się całą rodziną. Stali tak jeszcze kilka minut, a potem zasiedli do stołu i
zaczęli jeść śniadanie, jak zwykle w bardzo wesołej atmosferze. Po śniadaniu
Susy poszła się wykąpać, a Rocky poszedł do swojego pokoju. To samo zrobili
Ross i Ryland. Za to Delly i Stormie zaczęły sprzątać po śniadaniu.
- To co myślisz? Będą razem? - zaczęła Stormie.
- Jeśli jeszcze nie są. - zaśmiała się jej córka.
Hej! wreszcie ja dodaję :D tak jakoś nie miałam okazji, żeby wcześniej ;) nie będę się w sumie rozpisywać, bo piszę na ślepo, czyt. mam ciemno w pokoju, nie widzę klawiatury od laptopa, więc piszę po omacku >__< mamy nadzieję, że rozdział się podoba, prosimy o komentarze... i jeszcze piosenka z tytułu :3
OOooo cudowny rozdział ;* Jacy oni są słodcy heh :) Kocham waszego bloga. Z niecierpliwością czekam na następny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam <33
Zapraszam również na mojego :) http://readysetrock-r5-story.blogspot.com/
Super rozdział.! Czekam z niecierpliwością na next :3 Mam nadzieję, że szybko się pojawi :>
OdpowiedzUsuń