10/13/2013

4. "Let's have some fun; I wanna kiss you But if I do then I might miss you, babe"



Za moment wróciła z napojami i zaprosiła Rocky’ego do salonu. Uznała to za dobre miejsce, aby usiąść i chwilę odpocząć. Kiedy już to zrobili, zaczęli rozmawiać, długo, nawet bardzo. Gadali kilka godzin, a rozmowę jak zwykle podtrzymywał Rocky swoimi żartami. Śmiali się do łez i bólu brzucha. Niestety niespodziewanie szybko dobiegła ich godzina dwudziesta. Rocky spojrzał na zegarek i wstał z kanapy.
- Chyba będę się zbierał. – powiedział i delikatnie posmutniał.
- Co? Nie, dlaczego?
- Wiesz już dwudziesta, a ty miałaś przejrzeć te swoje notatki kujonku. – uśmiechnął się.
- Jak ty mnie nazwałeś?
- Tak jak słyszałaś.
- Nie jestem… 
- Zaliczyłaś dwa lata w jeden rok i poszłaś szybciej na studia. Owszem jesteś. – wyszczerzył zęby, a w jego policzkach znów pojawiły się boskie dołeczki.
- Idź i mnie nie denerwuj. – odpowiedziała ze śmiechem, a kiedy chłopak skierował się do wyjścia, rzuciła w niego poduszką.
- O nie. To ci nie ujdzie na sucho. – odparł z wielkim uśmiechem i widząc jak dziewczyna zaczyna uciekać na górę po schodach pobiegł za nią. Po chwili był już przy niej i przerzucił ją sobie przez ramię. Po czym cały w euforii zszedł na dół, a Susy się śmiała.
- Możesz mnie już postawić? – wydusiła z siebie przez śmiech.
- Nie. – uśmiechnął się.
 - Dlaczego?
- Mówiłem, że nie ujdzie ci to na sucho.
- Wiem, ale co zamierzasz teraz zrobić?
- Sam nie wiem ale coś wmyślę.
Chodził z nią na ramieniu przez jeszcze jakieś paręnaście minut. Wyszli nawet na taras i chciał ją wrzucić do basenu, ale jak zaczęła krzyczeć i prosić aby tego nie robił, zlitował się nad nią i wrócił do domku. Kiedy w końcu postanowił ją postawić, obydwoje się śmiali, a ich oczy się spotkały. Ponieważ Rocky dalej obejmował ją w talii, byli naprawdę blisko siebie. Chłopak znowu zaczął schylać się do pocałunku, a Susy zamknęła oczy. Nagle zadzwonił telefon.
- Halo? – odebrał zdenerwowany, przeklinając w myślach kogokolwiek, kto teraz do niego zadzwonił. Nawet nie spojrzał na wyświetlać.
- Rocky, stary gdzie ty jesteś? Mama zaczyna świrować – odezwał się głos w słuchawce.
 - Przecież jest dopiero dziewiąta Ryland. – odpowiedział z pretensją w głosie.
 - Powiedz to mamie.
- Powiedz jej, że zaraz będę.
- Pewnie.
- Na razie.
 - Pa. – Rocky się rozłączył.
- Musisz iść? – zapytała łagodnie.
- Taaa. Moja rodzina ma świetne wyczucie czasu. – powiedział i wzruszył ramionami. – To co. Do jutra?
- Do jutra. – przytaknęła z uśmiechem. Chłopak skierował się do drzwi i odwrócił się. Puścił dziewczynie oczko po czym wyszedł.
Po pół godzinie był w domu. Susy chodziła po całym pokoju i zastanawiała się czy do niego napisać. W końcu wzięła swój telefon i szubko wystukała:
”Doszedłeś bezpiecznie?”.
 Długo zastanawiała się nad wysłaniem, aż w końcu to zrobiła, po czym zaczęła w myślach przeklinać, że jednak nie powinna. Po dwóch minutach przyszedł sms z odpowiedzią:
”Tak. Dzięki. Do zobaczenia jutro, lepiej się ucz. W końcu jutro to twój drugi dzień, więc na pewno będziesz miała jakąś kartkówkę, czy cokolwiek tam macie.”.
 „Głupek” – pomyślała z uśmiechem, po czym wysłała kolejnego sms’a:
”O mnie się nie martw. Do jutra.”
Poszła się wykąpać, położyła się ale długo nie mogła zasnąć. Kręciła się z boku na bok rozmyślając co teraz robi Rocky. W końcu zasnęła. Następnego dnia tradycyjnie obudziła się o 7 rano. Dzisiaj postanowiła założyć nową bluzkę, czarne rurki i buty na koturnie. Zjadła szybkie śniadanie i udała się do szkoły. Już w połowie drogi natknęła się na Brooke. Przytuliły się na powitanie, po czym dziewczyna rozpoczęła dopytywać co się o wydarzenia z poprzedniego dnia.
-Więc... Jak wam się układa? -Spytała szturchając Susy w ramię dwukrotnie unosząc brwi.
-Słucham? -Zaśmiała się niezręcznie.
-Co się między wami wydarzyło. Chodzicie?
 -Haha niee, raczej nie masz się co spodziewać, że będziemy razem.
-Czemu? Przecież on jest idealny. Te oczy, te włosy, te ręce, dłonie... Jest taki wysoki -rozmarzyła się Brooke - Przyznaj, że ci się podoba.
-Wiesz...  - zarumieniła się lekko. - Czy to już za 5 dziewiąta? Musimy się pośpieszyć -wyskoczyła nagle, żeby wybrnąć z niekomfortowej sytuacji.
 Dziewczyny w pośpiechu ruszyły do szkoły.

***



Po zajęciach powtórzyła się sytuacja z dnia poprzedniego. Przed uczelnią czekał nie kto inny jak Rocky. Gdy Susy ujrzała uśmiechającego się w jej stronę chłopaka od razu zawróciła, jednak zatrzymała ją Brooke. 
- Idź do niego. - powiedziała popychając ją w stronę bruneta. 
- Hej. - uśmiechnął się przytulając dziewczynę. 
- Hej. - odparła, niepewnie odwzajemniając uścisk. - Co ciebie dziś tu sprowadza? 
- Zaciąłem się w pisaniu piosenki więc postanowiłem, że się przejdę. I akurat przechodziłem tędy, gdy okazało się, że właśnie skończyłaś zajęcia. - powiedział z entuzjazmem. - I chcę żebyś teraz ze mną poszła. 
- Ale miałam wracać z Brooke zawahała spoglądając się w jej stronę. 
- Idź idź. - mrugnęła do przyjaciółki, po czym odeszła. 
- Widzisz? Pójdziecie innym razem, a teraz chodź. - powiedział ciągnąc brunetkę za rękę szli przez chwilę w milczeniu, gdy osiemnastolatek się odezwał. - Co się tak dziwnie zachowujesz? 
- A nie bo... Bo potem mi zadają krępujące pytania. - westchnęła. 
- Haha co? - zaśmiał się chłopak. 
- No się mnie pytają czy my chodzimy. - powiedziała pod nosem. 
- I co im mówisz? - uśmiechnął się zadziornie. 
- No, a co mam mówić? Mówię, że nie i że nie mają na co liczyć - odparła. 
- Aha... - odpowiedział i lekko posmutniał. - Ale na co nie mają liczyć? 
- No że będziemy razem... Znamy się od... Chyba 3 dni. Ludzie po tylu nie chodzą... To chyba twój dom. - uśmiechnęła się zmieniając temat. Oboje weszli do środka i Rocky zaprowadził dziewczynę do kuchni. - Po co tu przyszliśmy? - spytała zdziwiona. 
- Będziemy robić soczek ze świeżych owoców. - odparł sięgając do szafki po blender. - Przestawisz owoce na ten blat? 
- Tak, pewnie. - odparła po czym tak też uczyniła. 
Chłopak wszystko przygotował. Wyciągnął noże i deski oraz miskę do obranych owoców. 
- Nie powinieneś mieć przypadkiem plastikowego nożyka? - zaśmiała się dziewczyna. - Ja tam bym ci nie dawała takich ostrych narzędzi... To znaczy sztućców. Podziwiam cię, że jeszcze sobie nie wydłubałeś oka widelcem. 
- Co ty odgrywasz? - spytał uśmiechając się. 
- Nic, lubię jak się uśmiechasz. - odparła, po czym wzięła mango z miski i zaczęła je kroić.
Chłopak uczynił tak samo z kiwi. Kroili tak w milczeniu. Rocky myślał o tym, co powiedziała Susy. Ona za to myślała o brunecie. Gdy skończyli do wyboru, by zmiksować mieli mango, melona, arbuza z którego wydłubali wszystkie pestki truskawki, maliny i kiwi. 
- Too... - zaczęła blondynka. - Co miksujemy? 
- Wszystko. - odparł z entuzjazmem, na co dziewczyna się zdziwiła. - A co ty myślałaś? Nie będę robił nudnych soków. Jak już nalejemy do szklanek to jeszcze będzie bita śmietana i czekolada. - rozmarzył się.
-Dobra, zaufam ci. - uśmiechnęła się, po czym zaczęli wrzucać wszystkie owoce do blendera. Podczas gdy się miksowały chłopak zaczął nucić pod nosem: 
"You got my heart peat pumpin' and it's going insane, 
You got me jumping outta aeroplanes, 
And that's why I'm Crazy it's true, 
I'm crazy for you". 
Dziewczyna nie słyszała wcześniej jak brunet śpiewa. Gdy usłyszała przed chwilą jak śpiewa tą piosenkę przeszły ją ciarki. Ma cudowny, głęboki głos. Można odpłynąć podczas słuchania. Wtedy zatrzymał blender. Wziął go do ręki, sięgnął do szafki po szklanki i nalał do obu trochę napoju. 
- Proszę, spróbuj najpierw. - zaczął chcąc odwrócić się do dziewczyny jednak ta stała tuż za nim. 
Sok oczywiście wylądował na jej nowej bluzce, a szklanka upadła na podłogę i się zbiła. 
- Ty idioto! - wybuchła dziewczyna. - To nowa bluzka! To kolejna nowa rzecz którą mi zniszczyłeś, po prostu ugh! Szkoda gadać! Aż brat mi słów na ciebie! 
- Susy... - zaczął Rocky. 
- Co?! 
- Zjedz Snickers'a. 
- Słucham? - spytała zdziwiona. 
- Jak jesteś mokra to strasznie gwiazdorzysz. - blondynka z całej siły próbowała powstrzymać się od śmiechu. 
- Ho ho Rocky, jakiś ty dowcipny. - powiedziała sarkastycznie udając złą. - A ciekawe jak ty się zachowujesz gdy jesteś mokry. - dodała, po czym sięgnęła po drugą szklankę i chlusnęła sokiem prosto w twarz chłopaka. 
Ten w będąc początkowo w szoku nie wiedział co się stało. Po chwili spojrzał na dziewczynę. 
- Ups. - powiedziała uśmiechając się niewinnie i zaczęła uciekać. 
Osiemnastolatek udał się oczywiście w pogoń za nią. Złapanie jej nie trwało długo. Złapał ją od tyłu przytulając do siebie. 
- Teraz to się nie wywiniesz i poniesiesz konsekwencje. - szepnął jej do ucha głosem, który sprawił, że dziewczynę przeszedł przyjemny dreszcz, a w środku zrobiło jej się ciepło. 
Uśmiechnęła się do siebie nie wiedząc co Rocky ma w planach. Ten wziął ją na ręce i zaniósł z powrotem do kuchni. Posadził na blacie, wziął do ręki blender w którym wciąż znajdowała się część soku, po czym chwycił ją za dekolt bluzki, odchylił go i wlał tam jego część. Zszokowana dziewczyna siedziała nieruchomo.
-Także ten... Muszę lecieć - powiedział, po czym oczywiście zaczął uciekać. 
Susy zeskoczyła z blatu i pobiegła za nim. Znalazła go w ogrodzie. Stał przodem do niej, a tyłem do basenu i kłopotliwie się uśmiechał. 
- Słuchaj, jeśli myślałaś, że ja jestem małym dzieckiem i bawię się w ciągnięcie koleżanek za warkoczyki to się myliłaś. - powiedział i zaczął się cofać, ponieważ blondynka ruszyła w jego stronę. - Także wiesz... Co tak szybko idziesz? - zaśmiał się kłopotliwie jednak wpadł na pomysł. 
Zatrzymał się przed samą krawędzią basenu. Gdy dziewczyna była już bardzo blisko i oczywiste było, że chce go wepchnąć, ten się odsunął na bok popychając dziewczynę do wody. Ta zdołała go jednak złapać za rękę i pociągnęła go ze sobą. Rocky podpłynął do nastolatki, po czym objął w pasie i przysunął do siebie. Oboje mieli w tym miejscu grunt, ponieważ basen pogłębiał się stopniowo. 
- Przepraszam. - powiedział spoglądając jej w oczy.  
- A proszę.  - odparła zdenerwowana.  
- A teraz pozwól mi iść do środka bo zimno. - dodała usiłując wyrwać się z jego objęć. 
Chłopak posłusznie ją puścił, jednakże od razu ruszył za nią. Dziewczyna udała się z powrotem do kuchni i nalała sobie trochę soku do szklanki chcąc go wreszcie spróbować. Musiała przyznać, że smakował niesamowicie. Nagle poczuła jak ktoś okrywa jej ramiona ciepłym ręcznikiem. Nie był to nikt inny jak Rocky.
- Siądź sobie. - powiedział wskazując na blat. 
Susy tak też uczyniła. Siadała otulając się ręcznikiem i trzymając napój w jednej z rąk. 
- Słuchaj. - zaczął chłopak stając jej między nogami. - Naprawdę nie chciałem żebyś się obraziła czy coś... Jedyne na co mam nadzieję to to, że dobrze się bawiłaś. - uśmiechnął się. 
- Właściwie powinnam być obrażona. I pewnie też bym była, gdyby to był ktoś inny. Tobie jednak powiem, że nie bawiłam się dobrze, tylko świetnie. Jednak jakaś rekompensata mi się za to należy. - uśmiechnęła się zadziornie.  
- A może być taka? - spytał, po czym zaczął przybliżać się do dziewczyny. Dzieliły ich tylko milimetry. Ostatni raz spojrzeli sobie w oczy. Zamknęli je. Czuli na sobie swoje oddechy. Byli naprawdę bardzo blisko siebie. Nagle...



Witam wszystkich bardzo serdecznie, już po raz kolejny xD Mamy 4 rozdział, który jest jednym z moich ulubionych :3 Tak mam kilka ulubionych, bo jak już Gosia wspominała, napisałyśmy paręnaście rozdziałów do przodu (trochę dużo xD). W każdym bądź razie, po raz kolejny muszę was przeprosić, za to, że rozdział pojawia się w niedzielę. Niestety mój laptop, jeszcze nie wrócił z naprawy, a zwykle dopiero w niedzielę mam dostęp do komputera, na którym zwykle urzęduje mój brat. W każdym bądź razie, mam nadzieję, że dzisiejszy rozdział wan się spodoba. Jest on napisany przez Gosię, ale dodaję go ja, bo ten człowiek czasu nie ma xD Ja zwykle też, ale akurat dzisiaj lajcik :D Dobra nie przedłużam, życzę miłego czytania i liczymy na komentarze ;)

~Iga

3 komentarze:

  1. Super rozdział.! Czekam na next.! Właśnie, kiedy on.? :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudaczny rozdział!!! Najlepsze z tym snickersem haha :) Fajnie piszecie :D
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. UWAGA #R5ers!

    W środę (16.10) o godzinie 18.00 na twitterze odbędzie się akacja #R5ComeToPoland. Musimy się sprężać, bo 23 października mają być wybrane państwa do trasy koncertowej w przyszłym roku, a my MUSIMY być wśród nich! Proszę, zachęcacie innych do tego spamu, podawajcie dalej, piszcie o tej akcji na tt albo blogach, SPAMUJCIE. Akcja musi się udać, to jest nasza szansa! Do dzieła! Liczę na was #R5family!

    SKOPIUJ I PODAJ DALEJ, TO NIE JEST TRUDNE, A JA BĘDĘ OGROMNIE WDZIĘCZNA <3


    OdpowiedzUsuń