- To do jutra. – powiedziała z uśmiechem Brooke, kiedy
zobaczyła, że brunet idzie w ich kierunku. – Nie będę przeszkadzać.
- Nie Brooke…
- Cześć. – przytuliła Susy i szepnęła – Rzeczywiście
jest przystojny.
Po tych słowach obie się zaśmiały. Brooke poszła do
domu, a Rocky podszedł do blondynki stojącej na schodach.
- Co ty tu robisz? – zapytała zdziwiona.
- Przyszedłem po ciebie. – odpowiedział z uśmiechem.
- Skąd wiedziałeś, o której kończę?
- Nie wiedziałem.
- Co?
- Tak. Stoję tu już od godziny.
- Dlaczego?
- Chciałem jak najszybciej wytłumaczyć to co się stało
rano. – powiedział skrępowany, a na twarzy pojawiły się rumieńce.
- Chodzi ci o siebie w spódniczce, czy w bokserkach? –
spytała z zadziornym uśmieszkiem.
- Ja…
- Dobra nie tłumacz się. Idziemy? Padam z głodu.
- Jasne. – odpowiedział chłopak, a na jego twarzy
znowu zawitał boski uśmiech z dołeczkami.
- Co się tak szczerzysz? – zapytała, również się
uśmiechając.
- Nic. – spojrzał jej w oczy. - Chodźmy już.
Zeszli ze schodów i wolnym krokiem podążali ulicą.
Rozmawiali i śmiali się przez całą drogę. Dziewczyna była tak wpatrzona w
Rocky’ego, że nawet nie wiedziała gdzie ją prowadzi. Ocknęła się dopiero, kiedy
zobaczyła, że stoją pod jego domem.
- Czemu tu przyszliśmy? – zapytała zdziwiona.
- Mówiłaś, że jesteś głodna. Mama akurat robi obiad.
- Nie sądzę, żebym była mile widziana w twoim domu.
- Dlaczego?
- Wiesz po tej całej akcji z pralką i twoim bratem,
sama nie wiem czy chcę tam wchodzić.
- Daj spokój. Pokochają cię. – odpowiedział patrząc jej
w oczy.– Nie daj się długo prosić.
- Ugh. Dobra! – powiedziała dziewczyna, nie mogąc
oprzeć się jego proszącym oczom. – Ale jak mnie nie polubią to będzie twoja
wina.
- Jasne, jasne. – po tych słowach uśmiechnął się
szeroko i otworzył drzwi, przepuszczając w nich Susy.
W kuchni
panowało wielkie zamieszanie. W końcu mama Rocky’ego przygotowywała obiad dla…
dziesięciu osób. I dla Susy, o której jeszcze nie wiedziała. Dlaczego dla
dziesięciu? Cała ich siódemka, dziewczyna Riker’a oraz Ellington ze swoją
dziewczyną. Blondynka słyszała tylko zwroty typu: „podaj mi to”, „wrzuć to do
garnka” i tym podobne.
- Mamo ile nas
będzie? – zawołał z tarasu Riker, który właśnie rozkładał talerze.
- Dziesięcioro. – odpowiedziała.
- Tak właściwie
to jedenaścioro. – wtrącił się Rocky.
- Słucham? –
jego mama się odwróciła i spojrzała na Rocky’ego badającym wzrokiem.
- Bo w zasadzie…
- zaczął się jąkać. – No… Ja… Przyprowadziłem kogoś.
- Kogo? –
zapytała zdziwiona. - To jest Susanne. – powiedział z uśmiechem.
Zza drzwi wyłoniła się Susy wprawiając mamę
bruneta w osłupienie.
- O koleżanka od
pralki. – uśmiechnął się Riker, który właśnie wrócił z tarasu.– Witaj
ponownie.
- Hej. – przywitała się z nieśmiałym uśmiechem.
- Dzień dobry,
jestem Susanne. – powiedziała nieśmiało podając pani Lynch rękę.
- Witaj, mów mi
Stormie. – odparła wesoło kobieta, od razu przytulając dziewczynę i rzucając do
Rocky’ego bezgłośne: „Jaka ona śliczna”.
On natomiast
lekko się zarumienił i poszedł przedstawić Susy reszcie domowników. Dziewczyna
poznała już prawie całą rodzinę. Przyszła kolej na przedstawienie jej Ross’owi.
Blondyn oparł się o drzwi i poprawił sobie włosy.
- ‘Zzup babe. –
mrugnął do niej i kiwnął głową.
Dziewczyna się
roześmiała, a Rocky lekko zdenerwował. Nagle za chłopakiem pojawił się Ratliff.
Delikatnie popchnął drzwi, a opierający się o nie Ross upadł na ziemię. Wszyscy
wybuchnęli głośnym śmiechem, tylko blondyn leżał naburmuszony.
- Stary, to było
świetne, przybij piątkę. – wykrztusił przez śmiech Rocky i przybił piątkę z
przyjacielem.
- Dzięki
Ratliff. – powiedział oburzony Ross, podnosząc się z podłogi.
- Oj tam, młody
nie denerwuj się. Jeszcze zdążysz poderwać jakąś laskę. – odpowiedział mu Ell,
dalej się śmiejąc.
- W każdym bądź
razie jestem Susy. – przedstawiła się dziewczyna, również nie mogąc powstrzymać
się od śmiechu.
- Ross. Miło mi
cię poznać. – uśmiechnął się delikatnie, choć dalej był wkurzony i wyciągnął do
niej rękę.
- Mi również.
- Ellington. –
przedstawił się brunet. – I moja dziewczyna Kelly. – dodał obejmując brunetkę.
- Miło mi was
poznać. – uśmiechnęła się Susy. – Gratuluję żartu.
- On się tylko
rozgrzewał. – powiedziała z uśmiechem Kelly.
Wszyscy się
zaśmiali i Rocky poszedł przedstawić Susy najmłodszemu bratu.
- No więc Ryland
to jest Susy.
- Miło mi cię
poznać. – powiedział uśmiechnięty chłopak.
- Mi ciebie
również. – odwzajemniła uśmiech.
- Wiec skoro
wszyscy się już znamy, to może chodźmy do stołu. – zaproponował Rocky i poszli
na taras.
Na obiedzie panowała wesoła atmosfera. Wszyscy
żartowali i śmiali się. Susy była pod wielkim wrażeniem, jaką można mieć
zabawę, jedząc obiad w tyle osób. Ale śmiała się razem z nimi. Oprócz całej
rodziny, poznała tam również dziewczynę Riker’a – Emily, która trochę się spóźniła.
Zarówno Kelly, jak i Emily bardzo przypadły jej do gustu. Były przemiłe. Było
widać, że pary bardzo się kochają. Po około 3 godzinach było już po obiedzie.
No ale cóż wszystko co dobre, zawsze się kończy. Wszyscy przyłączyli się do
sprzątania, po czym Stormie razem z Rydel oświadczyły, że same to pozmywają i
wygoniły ludzi z kuchni. Ell i Kelly podziękowali za obiad i czule żegnając się
ze wszystkimi opuścili dom. Riker i Emily poszli do niego do pokoju. Ross i
Ryland do siebie, a Mark poszedł grzebać przy samochodzie, co było jego
ulubionym zajęciem.
- Więc… - zaczął nieśmiało Rocky. - … Zabrał
bym cię do siebie do pokoju, ale Riker mnie wyprzedził, także… Co robimy?
- Wiesz, ja
chyba pójdę do domu, naprawdę było miło, ale muszę zerknąć jeszcze raz na
notatki z zajęć i…
- Odprowadzę
cię. – zaproponował z uśmiechem.
- Tym razem ci
nie odmówię. – odpowiedziała i odwzajemniła uśmiech. – Pożegnam się tylko z
twoją mamą, dobrze?
- Pewnie,
poczekam tutaj.
Susy uśmiechnęła się i poszła do kuchni,
gdzie, jak przypuszczała, zastała Delly ze swoją mamą, rozmawiające jak
prawdziwe przyjaciółki. Na ten widok blondynka się uśmiechnęła i uznała, że nie
będzie im przeszkadzać. Odwróciła się i miała już iść kiedy zatrzymała ją
Stormie.
- Susy,
kochanie, wychodzisz już?
- Tak. Dziękuję
pani za wszystko. To był naprawdę świetny obiad. – uśmiechnęła się.
- Zostań jeszcze
chwilkę. Niczego się o tobie nie dowiedziałyśmy.
- Z chęcią bym
została, ale naprawdę muszę już iść.
- No dobrze. Ale
następnym razem chcemy się wszystkiego dowiedzieć. – odpowiedziała z uśmiechem,
a Delly jej przytaknęła. Po czym przytuliła dziewczynę i szepnęła – Dbaj mi o
niego.
- Słucham? –
zapytała blondynka z niedowierzaniem.
- Dbaj o
Rocky’ego. – powtórzyła.
- Wow, czyli
jednak się nie przesłyszałam. – uśmiechnęła się. – Muszę panią zmartwić, ale
nie jesteśmy razem.
- Ależ
oczywiście. – powiedziała nieco sarkastycznie i zwolniła uścisk. Za to podeszła
Delly.
- Miło mi było
cię jeszcze raz zobaczyć. – powiedziała z uśmiechem i również się przytuliła.
- Mi ciebie
również. – odpowiedziała z uśmiechem. – Przekażecie wszystkim cześć ode mnie?
Nie chciałabym im przeszkadzać.
- Pewnie. –
odpowiedziały razem. – Idź już.
Susy wyszła z
kuchni, a Rocky czekał na nią w przedpokoju.
- To co idziemy?
– rzucił z uśmiechem i otworzył jej drzwi.
- Pewnie. –
opowiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Szli tą samą
drogą co wczoraj, wolnym spacerkiem. Panowała w sumie niezręczna cisza więc
Susy postanowiła ją przerwać.
- Masz naprawdę
świetną rodzinę.
- Dzięki. Taa są
całkiem fajni.
- Zwariowałeś?
Są świetni! Kurde w życiu nie widziałam szczęśliwszej rodziny. Nawet moja nigdy
się tak nie bawi przy obiedzie.
- To dlatego, że
jest nas tak dużo.
- Serio nie zauważyłam. – powiedziała z
sarkazmem.
- Serio? –
chłopak zaczął się do niej zbliżać.
- Serio. –
odpowiedziała a Rocky był już tak blisko, żeby ją pocałować. Ta jednak wyrwała
mu się i zaczęła uciekać.
- O co chodzi?!
– krzyknął zdezorientowany i pobiegł za blondynką.
- O nic!
Zrzucimy obiad! – krzyczała ze śmiechem, biegnąc dalej przed siebie.
- Zaraz cię
złapię!
- Nigdy!
Takim cudem w
dziesięć minut byli pod jej domem zmęczeni biegiem, ale cały czas się
uśmiechali.
- Taaa… To był
dobry bieg. – powiedziała uśmiechnięta z trudem łapiąc powietrze. – Może
wejdziesz do środka?
- Zapraszasz
mnie? – uniósł tajemniczo jedną brew.
- Nie to nie. –
powiedziała i się odwróciła, aby otworzyć drzwi.
- Czy ja coś
takiego powiedziałem?
- Nie. To co
chcesz wejść?
- Skoro
nalegasz. – chłopak uśmiechnął się tak szeroko, że w jego policzkach znowu
ukazały się dołeczki.
Weszli do
środka. Domek okazał się być bardzo przytulny. Może nie miał drogich mebli i
ekskluzywnych sprzętów, ale Susy taki właśnie odpowiadał.
- Chcesz coś do
picia? – zapytała.
- Jeszcze się
pytasz? – odpowiedział z uniesionymi brwiami. Na to dziewczyna się uśmiechnęła
i poszła do kuchni.
Mamy 3 rozdział i bardzo przepraszam, że dodaję go dopiero dzisiaj :| Nie miałam w ogóle czasu przez weekend i na dodatek zepsuł mi się laptop, dlatego też rozdział nie jest zbyt długi. Ogólnie to jest tak trochę o niczym, ale to nic xD W każdym bądź razie, nie przedłużam już. Życzę miłego czytania i liczymy na komentarze ;)
~Iga
Super rozdział.! Czekam z niecierpliwością na next *-* <3 Pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuńCudowny blog!!!!! Właśnie przeczytałam cały. A ten rozdział jest rewelacyjny! :)
OdpowiedzUsuńNajlepszy tekst Riker'a - '' O koleżanka od pralki''.... Nie wiem czemu ale tak się z tego śmiałam :) Hehe, ale to dobrze :)
Bardzo się cieszę, że założyłyście tego bloga :) ...Czekam z niecierpliwością na next :)
Przy okazji zapraszam na mojego bloga :D
http://readysetrock-r5-story.blogspot.com/